Etykiety

środa, 24 lipca 2024

Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden nadal upierał się, że to tylko on pokona Trumpa 

piątek, 19 lipca 2024

Odzyskane freski2

 Odzyskałem swój blog. Z radości serce bije kankana. Ale wytrwałe poszukiwania pouczają, ze zbyt długie przerwy w pisaniu źle się kończą dla blogera - to dla mnie nauczka.  

niedziela, 10 września 2023

Agnieszka Holland

 Agnieszka Holland, zwana Agnieszką Polland, paskudnie atakowana za walkę o ludzką godność dla ludzi uciekających przed wojną. Ataki w nią wymierzone - przejawem skrajnego podeptania ludzkoch wartości. W pełni solidaryzując się z jej walką zamieszczam mój wiersz zatytułowany Czekając na człowieka opublikowany w kwietniowym numerze z 22 roku w AKANCIE


 

Czekając na człowieka

 

Po ostach i kamieniach jak po złote runo

gdy zabrakło tlenu ruszyliśmy z domu

by wolni żyć.

Stacja wyprawy wypadła na skraju lasu

oddzielającego bliskie narody

i pochopnie zwaśnione armie. 

 

W przedsionku kraju paradującego

zwycięską solidarnością,

krzyk ostry dostaliśmy na powitanie:

Stop! z tej strony wędrującym

tlenu nie dajemy!

Ale chorzy i zgłodniali próbowaliśmy

choć łyk przyjąć na przeżycie.

 

Broń wyciągali, nas wypchnęli 

za linię Curzona.

Niekłamani ludzie biegli nam

z pomocą.

Odepchnęli ich, stanęły oddziały.

Nas odgrodzili kolczastym płotem

jak w Auschwitz

roznosicieli zarazków i wszy.

 

Powrót oznaczał represje

może nawet śmierć,

dalsza droga stwarza nadzieję.

Tymczasem siedzimy na skraju lasu,

który daje schronienie,

ale czy będzie jeszcze ciepło?

 

Przed deszczem gałęzie drzew

tworzą dziurawy parasol.

Próbujemy spać pod krzakami,

pod głową kępa traw.

Łzy głodnych dzieci rozrywają serce,

piliśmy wodę ze strumyka,

gorączka trzęsła całym ciałem,

mało było soczystych liści,

które da się strawić, a głód

wykrzywiał i prostował kiszki.

Szaleni w swym głodzie próbowali

tłustą ziemię zjadać znad strumyka,

(koniec bolesny – oni wiedzą).

 

Zimne noce przeżyte cudem,

z każdym dniem

oddech staje się coraz płytszy,

powietrze chwytamy małymi łykami.

To wtedy w tej zatrutej godzinie

wolno spłynęła radość.

.

 

Widzę jak z mej doliny

kręta ścieżka wspina się

pośród skał Hindukuszu,

na niej mój sąsiad i brat

szybkim krokiem zmierzają

do ukrytego wądołu.

Nad nami krąży stalowy ptak

sprawdza czy wszyscy już kochają

demokrację – wypatruje naszych.

 

Górskie ptaki

z którymi wiedliśmy dialogi

wylęknione – już ich nie widać wcale;

zawisła gęsta pauza,

nie zakłóca jej nawet

gruby stalowy kat.

 

Ten sam krzyk zamarłej ciszy słychać

w lesie nad strumykiem.

Czekamy

na pierwszą dawkę tlenu,

nie spotkaliśmy dotąd człowieka. 

                                      

                                          .

 

wtorek, 18 kwietnia 2023

Warszawskie Getto walczy

Jutro przypada 60. rocznica wybuchu Powstania w warszawskim getcie. Zdrowie nie pozwala mi aktywnie uczestniczyć w uroczystościach.  Niech skromnym moim udziałem będzie choć ten wiersz, który poświęciłem bohaterom powstania.


                       Kiedy rozkwitły żonkile

Na błękitnej planecie za murami

getta na placach strojnych żonkilami

między oczekiwaniem Mesjasza

a dniem by godność spalić –  

za szklankę wody pejczem ranił

surowy zakaz bycia człowiekiem.

Saga o  re'a oraz ger jak o bliźniego

miłowaniu ścięta brunatną gilotyną

szydzi i pęka ze śmiechu. Mózgi

cieknące jadem mundur szatańskim

blaskiem skrywa. Fermentuje

duma, Dziś Hans to ubermensch.

Pyszni się zamknięta strefa. Wolność

krąży sprężystym krokiem i zakwita

– tu cierpienia wolno dołożyć za brody

szarpać skopać utrwalić wyśmiać

oplwać na awans zasłużyć. Germański

bóg nad wybraną rasą brunatne

czuwanie roztoczył – Gott mit uns! 

Rozrywający duszę dudniący krok

heili heilo. Wykrzyknik na boską chwałę

na rozpacz i zagładę. Przed Kryształową

Nocą spłodzeni przeklętą godziną

na prymusa naprawionej Księgi Stworzenia.

 

Człowieczeństwo stawić czoła musi.

Dawida siłą pęta zrywa głowę

wysoko unosi. Wzrokiem zwycięzcy

strzela w oczy gada. Za broń chwyta.

Bój do krwi ostatniej rozpala.           

Przesłanie ogłasza:

Nie stój z boku zło jak dżuma się mnoży    

Przed Trybunał barbarię stawiam

     Spopieli bestię ogień świata

     Nowy Pesach rychło nadchodzi.

              

niedziela, 1 stycznia 2023

Benedykt XVI nie żyje

W dniu wczorajszym zmarł Jozef Ratzinger (16.04.1927--31.12.2022). - papież Benedykt XVI. Urząd następcy św. Piotra pełnił w latach 2005-2013. Świat w osobie Jozefa Ratzingera stracił najwybitniejszego teologa chrześcijańskiego i filozofa stojącego na gruncie tradycyjnych wartości. Był konsekwentnym krytykiem naukowego relatywizmu prowadzącego do  "neowartości" czerpiących swą inspiracje z poglądów filozoficznych sprzecznych z od wieków utralonymi podstawowymi założeniami filozofii opartej na kanonach Arystotelesa. 

Jego śmierć pogrążyła osoby wierzące w smutku i niepokoju o losy znajdującego się w głębokim kryzysie Kościoła w świecie, Pan przyjmie Go do Swego Królestwa. R.I.P.

 

piątek, 21 października 2022

Konkurs im. Wieniawskiego

 

I oto 16. Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego, w którym swym muzycznym kunsztem popisywało się 31 uczestników dobiegł końca. Przed nami jedynie dwa koncerty laureatów pierwszy w Poznaniu, drugi w Warszawie. Młodzi artyści pochodzący z Państwa Środka, Kraju Kwitnącej Wiśni i Hanguk (Południowej Korei) zdominowali cały konkurs. Przyznać trzeba, ze mimo bardzo młodego wieku ich wrażliwość muzyczna i wykonania były wyśmienite. Żaden Europejczyk nie znalazł się w finałowej szóstce. Pierwsze miejsce zdobyła utalentowana 20-letnia japońska skrzypaczka Hina Maeda, drugą nagrodę przyznano 29-letniej reprezentantce Kazachstanu Meruert Karmenovej, a dopiero trzecie miejsce, zdobył mój faworyt, 21-letni Chińczyk Qingzhu Weng. Hina i Qingzhu to dwie różne osobowości. Chińczyk w swej grze ukazał duchową stronę swej osobowości, delikatność, umiar, opanowanie. Gra jego przypominała subtelną doskonałość lirycznej frazy. Japonka ukazała niezmierzone pokłady swej muzycznej wrażliwości i emocjonalnego uniesienia, żywiołowość i błyskotliwość. Hina to żywioł, za którym orkiestra ledwie nadążała. W tym żaden rasowy skrzypek jej nie dorówna. Widzę tu pokrewieństwo artystycznych dusz, ponad narodowymi podziałami (!) - Qingzhu Weng to bliska artystyczna dusza pianistki japońskiej Aimi Kobayshi (mistrzyni lirycznej frazy), Hina Maeda to osobowość bliska zwycięzcy 18. Konkursu Chopinowskiego żywiołowemu Bruce Liu.  Duch Czasu nie wybacza. Przed podpowiedzią trudno się pewno oprzeć. Szepce kogo kochać a kim pogardzać.  

No cóż, Hina Maeda grała wyśmienicie i mimo swych fizycznie skromnych warunków, popisywała się przed publicznością także swoimi możliwościami wizualnymi, co publiczności odpowiadało wyraźnie. Ale, jak przystało, na wydarzenie przebiegające w dostojnej auli uniwersyteckiej, mimo aprobaty, nikt nie zdecydował się machać z radości marynarką, ani gwizdać, ani tupać ze szczęścia. Gdyby pozostali uczestnicy szli na estradzie jej śladem konkurs winien zmienić nazwę i odtąd nazywać się Konkursem wizualno-muzycznym im. Henryka Wieniawskiego. Jeśli występy jej śledzili przedstawiciele awangardowych zespołów rockowych, istnieją szanse, że choćby taki podobno dogorywający już zespół jak Sex Pistols dla odbudowy swych sił witalnych wystąpi do Hiny Maedo z propozycją wspólnych występów. I odtąd kultura przestanie się już dzielić na „rzekomo” niższą i wyższą. Dobranoc.

niedziela, 21 sierpnia 2022

Tragiczna śmierć Darii Dugin, córki profesora Dugina

 

Ja Polak. Z wszystkimi poglądami profesora Dugina nie koniecznie muszę się zgadzać. Ale w całej pełni rozumiem Jego ból, jaki musiał go pogrążyć, po wiadomości o śmierci córki. Też jestem ojcem i wiem co musi przeżywać ojciec. Proszę przyjąć także od Polaka głębokie ludzkie współczucie w związku z tą tragiczną śmiercią córki. Requiem aeternam dona ei Domine (daj Panie jej wieczne odpoczywanie).

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

80. rocznica

Dnia 19 kwietnia 1943 roku w warszawskiem getcie wybuchlo powstanie. Dla przebywających w nieludzkich warunkach w warszawskim getcie Żydów skazanych na kategorię 'podludzi', zagładę i zapomnienie głównym i przy tym całkowicie realnym celem Powstańców była walka o godność, o człowieczeństwo i o honor. Walka nieuzbrojonych Powstańców z bestialską fabryką śmierci trwała aż do dnia 16 maja 1943 roku.

Ratowali ludzką godność! Chwała bojownikom getta!      

piątek, 25 marca 2022

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

 


Jeszcze niedawno nasz prezydent Andrzej Duda, a w ślad za nim polscy politycy drobniejszego płazu, dalej media i te od ‘kury’ i te od ‘indyka’ na zabój kochały prezydenta Donalda Trumpa. Prezydent Trump zresztą w pełni miłość tę doceniał. Porywającą przemowę wygłosił przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, po którym niemal każdy Polak uznał Trumpa za przyjaciela jakiego dotąd nigdy nie mieliśmy, a niektórzy mieli nawet łzy w oczach. Opisywał szczegółowo jak szlachetny i dzielny polski naród walczył z nazistowskim najeźdźcą, gdzie przebiegała nawet barykada w Alejach. Przyjmował naszego prezydenta hojnie iście po królewsku. Nasza Pierwsza Dama także doznała pełnego uznania i szacunku. Została uznana nawet za bliską osobę amerykańskiej First Lady. Polacy także nie szczędzili Trumpowi hojności. A to w zakupach na których amerykanom zależało, a to w planowaniu stworzenia ‘Fortu Trump’, a to w popieraniu każdej decyzji nawet bez wcześniejszej jakiejkolwiek analizy. W ostatnich wyborach prezydenckich Polacy trzymali kciuki za Trumpem. Nie wierzyliśmy pierwszym, początkowym doniesieniom o tym, że szala zwycięstwa niekoniecznie przechyla się na korzyść naszego faworyta. Prezydent Duda jeszcze bardziej nieufnie podchodził do tych doniesień. Toteż zdecydował zignorować pierwsze wiadomości o zwycięstwie Joe Bidena (skądinąd przecież nieprzejednanego wroga Trumpa) w wyścigu o fotel prezydenta i nie zważając na gorące uczucia jakie żywił do przeciwnika Bidena obligatoryjne gratulacje wysłał Bidenowi dopiero po 43 dniach od zwycięstwa. Zwłoka (wynikająca pewno z gorącej miłości do Trumpa) poddana została krytyce przez polskie media i przez sporą część polskich polityków. Przesłane gratulacje powszechnie nazwano gratulacjami spóźnionymi, czy wręcz kuriozalnymi. Oczywiście zachowanie naszego prezydenta nie mogło nie zostać nie zauważone w USA i przez samego nowego prezydenta. Mimo strategicznego znaczenia dla USA terenu Polski w sporze z Rosją i jej okrążeniu, nasz Duda miał szlaban na spotkanie z politykami St. Zjednoczonych. Długo trwała ta ‘zimna wojna’ i tęgie polskie głowy robiły wszystko, by chłód ten zamienić znów z miłość. Po pierwsze postawiono na obowiązek  nagłego zerwania kontaktów z Trumpem. Ale to było za mało. Dla Dudy, jak dar z jasnego nieba pojawiła się ustawa przeforsowana przez PiS czyli lex-TVN, którą po uchwaleniu przez Sejm i odrzuceniu veta Senatu przekazano prezydentowi do podpisu. Sprawa dotyczyła  dalszej koncesji dla TVN, której właścicielem jest amerykańska f-ma Discovery. Amerykanie nie taili, że są mocno zdenerwowani wizją utraty tego politycznego biznesu. Próbowali naciskać, by ustawa nie weszła w życie. Od strony formalno-prawnej, w moim pojęciu, ustawa nie budziła zastrzeżeń. Ale poza stroną formalno-prawną liczy się zawsze jeszcze interes polityczny, biznesowy, a jak twierdziła opozycja  nawet interes narodowy. Dla prezydenta, bojkotowanego przez władze amerykańskie była to okazja do odwrócenia swego wizerunku jako ‘zabitego’ trumpisty, stworzenia wizerunku nowego, otwartego, odpowiedzialnego i prezydenta nadal oddanego Ameryce (ale już nie Trumpowi).  A więc zapewne po konsultacjach ze stroną amerykańską prez.Duda przekazaną mu do podpisu ustawę wyprodukowaną przez jego własną partię – zawetował. Ten krok prezydenta spotkał się natychmiast z uznaniem Ameryki. Wrota do bezpośrednich kontaktów zostały otwarte. Ale prez. Duda, poza tym, że jest politykiem rozsądnym i odpowiedzialnym jest też człowiekiem z krwi i kości. Jest facetem uczuciowym. I widać to od pewnego czasu wyraźnie. Andrzej Duda znów demonstruje całą gamę swych głębokich uczuć tym razem do prez. Joe Bidena. A Biden, człowiek już leciwy wie dobrze, że w życiu nie ma nic cenniejszego niż gama mocnych uczuć. Można by na koniec rzec: panie Biden, pan nie ma wyboru, pan musi zaufać naszej wspaniałej Irenie Santor, która głosi –  ‘każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza, wszystkie dawne usuwa w cień’.  

piątek, 31 grudnia 2021

Na Sylwestra pandemiia opuściła kraj

  •  Historyczna decyzja polskiego rządu. Zważywszy na wyjątkową niechęć i odrazę demonstrowaną wielokrotnie przez wirusa SARS-CoV-2 do wspólnego gromadnego świętowania zarówno w pomieszczeniach zamkniętych, jak i w otwartej przestrzni - rząd po głębokiej analizie podjął słuszną decyzję o zawieszeniu pandemii podczas Sylwestra w Polsce. Skoro wirus z wszelkich masowych imprez rozrywkowych ucieka, to nakazuje to naszemu rządowi dokonanie rewizji dotychczasowych decyzji w tym przedmiocie. Jest to bez wątpienia decyzja historyczna, świadcząca o wielkiej odwadze i mądrości polskiego rządu. Krytykom (których zawsze nie brakuje) rząd wkrótce przypomni, że zaraz po hucznej, należnej Polakom zabawie pandemia powraca, w związku z czym Polacy będą musieli być poddani ostrej segregacji sanitarnej. Podobno jest projekt, aby po wspaniałym (należnym!) Sylwestrze wprowadzić wzorem innych wiodących krajów obowiązek wyszczepienia powszechnego, o co apelował Naczelnik państwa i zakazać wyjścia z domów każdemu, kto nie wylegitymuje się paszportem covidowym. Jest też projekt aby osoby zmuszone do domowej kwarantanny miały obowiązek stałego zakrywania ust i nosa - kategorycznie i stale - nawet w toalecie. Zapewne odważna decyzja rządu przejdzie do chlubnej karty poczynań Dobrej Zmiany.

sobota, 25 grudnia 2021

Pójdźmy wszyscy do stajenki

 Drodzy moi wierni czytelnicy, pozwólcie, że zamiast życzeń prześlę nam wszystkim kolędę, którą razem zaśpiewamy:

Pójdźmy wszyscy do stajenki
Do Jezusa i Panienki
Powitajmy Maleńkiego
I Maryję, matkę Jego
Powitajmy Maleńkiego
I Maryję, matkę Jego
Witaj, Jezu ukochany
Od Patriarchów czekany
Od Proroków ogłoszony
Od narodów upragniony
Od Proroków ogłoszony
Od narodów upragniony
Witaj, Dziecineczko w żłobie
Wyznajemy Boga w Tobie
Coś się narodził tej nocy
Boś nas wyrwał z czarta mocy
Coś się narodził tej nocy
Boś nas wyrwał z czarta mocy

piątek, 26 listopada 2021

Jeszcze słowo o grze Bruce Liu

 W uzupełnieniu ostatniego wpisu dotyczącego pochwały sposobu odtworzenia Marsza żałobnego Fryderyka Chopina przez zwycięzcę konkursu uznałem, że warto jednak wspomnieć o moich  subiektywnych odczuciach które uprzednio pominąłem. Otóż dla mojej wrażliwości muzycznej, w pierwszej części utworu ciemny galop zmierzający do nieuchronnego końca - lepiej gdyby był wykonywany o ułamek sekundy szybciej, po to aby ten galop, ta jego nieuchronność została lepiej wyeksponowana. A druga uwaga, znów wynikająca z bardzo subiektywnego odbioru utworu, to zbyt oszczędne oddzielenie ciszą części gwałtownej, ciemnej, tragicznej, granej w forte i w grave, od zaskakującego Trio des-dur tj. części ściszonej, lirycznej, delikatnej, niemal optymistycznej chwalącej piękno życia. Cisza moim zdaniem powinna zostać wyraźniej ukazana. Ma oddzielać gwałtowną, tragiczną część od pogodnej, wręcz sielankowej części i wyraźnie to pokazać. W utworze cisza stoi. I ona też śpiewa i gra. Wreszcie ostatnia część utworu – finał. Artysta jest w swoim żywiole. Gra finał wspaniale. Ten szalejący wicher nad mogiłą Liu odtworzył perfekcyjnie. Brawo!

Powyższe uwagi nie kwestionują ogólnej oceny przepięknej gry młodego Bruce Liu, który zasłużył na zwycięstwo.     

wtorek, 9 listopada 2021

Wspaniały Bruce Liu

 Bruce Liu

Miałem ostatnio okazję na spokojnie posłuchać na youtube szeregu konkursowych nagrań. Więc tylko dwa słowa. Sypię głowę popiołem. Bruce (Xiaoyu)  Liu był fantastyczny, a jego Sonata b-mol op.35, a w niej Marsz żałobny jest wzorem wzorów. Wykonanie godne mistrza. Może więc lepiej muzyki słuchać w ciszy i skupieniu. Usłyszy się więcej!     

sobota, 23 października 2021

XVIII Międzynarodowy Konkurs im. Fryderyka Chopina zakończony

 Wyjątkowy poziom, wyjatkowe kontrowersje

To był konkurs wyjątkowy. Taka ilość nadzwyczaj artystycznie utalentowanej młodzieży nie zdarzała się bodaj na żadnym tego typu konkursie. Wielki sukces chopinowskiej muzyki i polskich organizatorów. Chwała im! Wysyp wspaniałych młodych artystów. Wysoki poziom uczestników czuło się od początku, od pierwszego etapu. Już na porannej sesji pierwszego dnia I etapu konkursu  swą zasługującą na pełną aprobatę interpretację muzyki Chopina przedstawił nam polski pianista Kamil Pacholec, który okazał się późniejszym finalistą. A na sesji wieczornej tego dnia wystąpił Hao Rao, także późniejszy finalista. . Przez nadzwyczaj wysoki poziom konkursu Jury miało najpewniej nie lada kłopot komu musi podziękować za udział  już po III etapie, a więc ilu pianistów zagra w finale i jaką ustalić kolejność pośród laureatów. Do finału dopuszczono dwoje pianistów ponad przewidzianą regulaminem ilość. W finale zagrało 12 osób. Wynik ostateczny często budzi dyskusje a nawet protesty. Mimo wszystko sądzę, że nikogo to nie powinno zanadto dziwić. De gustibus non est disputandum.  Wytworzone przez artystę dzieło nawet elektroniczną wagą czy zwykłym cyrklem nie zmierzymy. A nasze poczucie piękna nie jest jeszcze w pełni poddane obróbce, jednej zunifikowanej ocenie. Myślę, że odbiór piękna idzie często blisko całej osobowości słuchacza lub widza. Widać to też w ocenie jury, szczególnie pod  wodzą prof. Popowej-Zydroń. Przypuszczać należy, że większość jurorów (ale na pewno nie wszyscy) abstrahując od technicznej doskonałości, ceni u pianistów nade wszystko błyskotliwość, żywiołowość, własny osobisty odbiór tekstu utworu, pewną nawet zapalczywość w rozumieniu Chopina. Te cechy perfekcyjnie zaprezentował zwycięzca konkursu Kanadyjczyk Bruce (Xiaoyu) Liu. Ciekawe, że Liu, mimo, że zgodnie z kolejnością alfabetyczną winien prezentować się pomiędzy innymi pianistami we wszystkich etapach występował prawie zawsze jako kandydat ostatni (przejaw jego niedoceniania przez organizatorów, czy profetyczna prognoza wskazująca przyszłego zwycięzcę?). Tak, czy inaczej 24 letni Bruce Liu był wspaniały. To uczeń dr honoris causa bydgoskiej akademii muzycznej Dang Thai Sona zwycięzcy konkursu chopinowskiego w roku 1980  i juror obecnego i trzech poprzednich konkursów. Całkiem inne rozumienie muzyki Chopina zaprezentowała m.in. 26 letnia Aimi Kobayashi finalistka poprzedniego XVII konkursu z 2015 roku. Dla mojej muzycznej wrażliwości Aimi Kobayashi była niedoścignionym mistrzem cudownej lirycznej frazy chopinowskiej. Artystka o nadzwyczajnej wrażliwości, delikatna, subtelna. Jej wykonanie przenosiło odbiorcę wprost do głębi chopinowskich olśnień, tęsknot, cierpień i miłosnych wzruszeń. W Jej wykonaniu romantyzm Chopina osiągał szczyt doskonałości. Jej czwarte ex aequo z Jakubem Kuszlikiem miejsce w konkursie jest w moim odczuciu krzywdą zadaną Jej w Warszawie podczas konkursu, na który przepojona miłością do Chopina zjawiła się po raz drugi. A być może jest to krzywda nie jedyna. No cóż nam pozostaje: de gustibus non est…

    

poniedziałek, 18 października 2021

Konkurs Chopinowski - finał

 

  • Konkurs dobiegł do finału. Już dziś na Konkursie Chopinowskim usłyszymy koncert e- lub f- mol. Aż dwunastu uczestników przeszło do finału. W zasadzie absolutna większość z nich (choć nie wszyscy) to też moi faworyci. I cieszy tak otwarte podejście jury, dopuszczających dwoje ponad ustaloną ilość finalistów – werdykt w pełni uzasadniony wyjątkowo wysokim poziomem uczestników. Pewne, powiedziałbym organizacyjne zastrzeżenia wiąże się z niedopuszczeniem do finału kilku finalistów z poprzednich lat (np.Nehring, Osokins, Khozyainov). Wtedy oceniani byli jako dojrzali pianiści zasługujący prawie na zwycięski laur. Dziś decyzją obecnego jury musieli rozstać się z Konkursem po III etapie. Można by przewrotnie zapytać czyżby jako wirtuozi obniżyli teraz swe loty? Myślę, że punkty jakie jury przyznawało każdemu z uczestników było wykładnią długości oklasków zgromadzonej publiczności, a jury skrzętnie przecież je sobie notowało. Żeby w przyszłości unikać takich wpadek, w warunkach uczestniczenia w konkursie organizatorzy powinni precyzyjniej określić kogo zapraszają do konkursu, eliminując uczestników poprzednich lat, a przynajmniej poprzednich finalistów.

niedziela, 3 października 2021

Nie pozbawiać polityków muzykoterapii

 

Muzyka łagodzi obyczaje

Nareszcie po sześciu latach trzy tygodniowa uczta muzyczna przygotowana przez mistrza Fryderyka, a wykonywana przez młodych pianistów całego świata. Wczoraj otwarcie, dziś pierwszy etap przesłuchań w XVIII Konkursie Chopinowskim. Odbieram wirtualnie w TV Kultura. Lubię gdy Studio prowadzi red. Adam Rozlach. W porannej sesji wystąpiło 9 pianistów. W mojej skromnej ocenie – poziom wysoki. Mnie jako muzycznemu laikowi najbardziej przypadł do gustu występ młodziutkiego Kamila Pacholca. Jego wykonanie spokojne, liryczne – najbardziej oddające piękno chopinowskiej poezji jej zamyślenia, tęsknoty i miłości. W etiudzie rewolucyjnej (c-mol op.10 nr12) rewelacyjnym wykonaniem popisał się artysta z Łotwy  Gieorgijs Osokins.

A orkiestra w kraju pod batutą wydłużonego smyczka. W nim moc orkiestry. Zawsze przecież może jako pałka służyć. A demokracja pozwala na chaos, przekleństwa i fałsz. Chamstwo i agresja odnoszą sukcesy. Człowieczy los w pogardzie. Nawet rozbrajające zdjęcie dziecka wzywającego pomocy można z pogardą wyrzucić na przemiał. Kult obłudy, agresji i chamstwa zakwitł na orkiestry forum. Potrzebna przeto szybka pomoc.  Mam propozycję dla polityków. Przypominają się mądre słowo-credo Jerzego Waldorffa „Muzyka łagodzi obyczaje”. Apeluję więc by prawdę tę nie tylko głosić w teorii, ale wcielać ją w życie. W ramach tego do Konstytucji należy wpisać wymóg odsłuchiwania przed każdą sesją parlamentu, i wszelkich politycznych pyskówek co najmniej pół godzinnego poranka muzycznego. Proponuję nawet nieskromnie kompozytorów, a więc na przykład J.S.Bach, W.A.Mozart, A.Vivaldi, G.F.Handel, F.Chopin (ale na wszelki wypadek z wyłączeniem etiudy rewolucyjnej) i wielu, wielu innych genialnych kompozytorów uszlachetniających obyczaje. Po nowelizacji Konstytucji poseł czy senator oraz przedstawiciel najwyższego urzędu nie będzie wpuszczony na salę by uczestniczyć w obradach bez zaświadczenia pobranego od strażnika pilnującego wejścia i wyjścia z koncertu o kulturalnym uczestniczeniu w wysłuchaniu. Och! jak wreszcie politycy zaczną się pięknie różnić. Nareszcie będziemy mieli czym się chwalić przed światem. Powodzenia!  

środa, 1 września 2021

Jak PiS-owski rząd broni polskich granic

 

  • Trzy tygodnie gehenny, upokorzeń, łamania zasad Konwencji Genewskiej i polskiej Konstytucji demonstrowania brutalnej siły łamiącej elementarne zasady humanitaryzmu – oto obraz przetrzymywania trzydziestu paru uchodźców na ziemi w pasie granicznym między Polską i Białorusią. Tragiczną sytuację uchodźców pogłębia fakt, że właściwie ludzie ci nie mają powrotu. Wielu chorych. Drżą z zimna, bez picia i głodu pod lufami żołnierzy obu armii białoruskiej i polskiej. Uchodźcy po złożeniu  deklarację o ochronę międzynarodową, o azyl mieli prawo liczyć na wdrożenie przez polskie władze procedury przewidzianej w postanowieniach  Konwencji Genewskiej i trafić do ośrodków dla uchodźców. Władze polskie wynajdują preteksty by nie wdrażać obowiązującego postępowania i  ‘bronią granicy niczym niepodległości’. Rozmowa o jakimkolwiek humanitarnym i zarazem  zgodnym z prawem rozwiązaniu dla PiS-owskiej władzy nie wchodzi w rachubę. Apele do sumień tych ludzi to groch o ścianę, a przecież wszyscy oni to podobno wierni katolicy. Zresztą nie tylko wierni, ale nawet poniekąd uświęceni, wszak jeden z nich jeszcze niedawno, na Jasnej Górze awansowany był na apostoła! Tak, na apostoła!  Nie pomógł nawet apel polskiego Episkopatu. Po nich wszystkie te apele spływają jak po gęsi. Przyznam, że najbardziej zaimponować powinna postawa polskiej lewicy. Wysiłki np. posła Macieja Koniecznego próbującego ulżyć zniewolonym uciekinierom, postawa wielu posłów lewicy, szczególnie pana posła Biedronia i posła Czarzastego budzi szacunek i uznanie. Nie wolno też zapomnieć o szlachetnym geście burmistrza warszawskich Bielan, wywodzącego się z partii Wiosna  pana Grzegorza Pietruczuka, który zadeklarował przekazanie pięciu mieszkań oraz wszelką pomoc bytową i prawną dla pięciu rodzin afgańskich uchodźców. Apele do sumień o ustanie tej gehenny trwa.

sobota, 24 lipca 2021

Wielkie święto polskiej muzyki

 W dniu wczorajszym zakończyły się eliminacje do XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Selekcja od początku olbrzymia. Spośród 502 młodych pianistów do eliminacji dopuszczono jedynie 152 osoby z 33 krajów. Znów przodują Azjaci. I tak dla przykładu, w eliminacjach grało 43 Chińczyków, 31 Japończyków, 16 pianistów z Korei Południowej. Na tym tle ilościowo polska ekipa wypadła raczej skromnie. W eliminacjach grało bowiem 18 Polaków. Wczoraj ogłoszono wyniki eliminacji. A więc w I etapie konkursu rozpoczynającego się 2 października ostatecznie usłyszymy 16 Polaków (dziesięciu zakwalifikowanych po eliminacjach i zgodnie z regulaminem pięciu dokooptowanych ekstra - laureatów innych konkursów pianistycznych). Eliminacje wyłoniły następujących uczestników. I znów wyraźna przewaga azjatyckich miłośników muzyki Chopina. Do konkursu zakwalifikowało się 22 Chińczyków, 14 Japończyków i 7 Koreańczyków. Ponadto 6 Włochów, 4 Kanadyjczyków, tylko 5 Rosjan i tylko 5 przedstawicieli USA (2.laureatow innych konkursów), i po jednym przedstawicielu Hiszpanii, Łotwy, Kuby i Tajlandii, Wlk.Brytanii i Hong Kongu oraz 3 przedstawicieli Chińskiego Tajpej. Moim zdaniem zwraca uwagę brak bogatych muzycznie przedstawicieli Francji oraz przedstawicieli narodów germańskich. Trudno, cieszmy się, że muzyka Chopina zdobyła uznanie, a nierzadko nawet uwielbienie wśród Azjatów. Chopin trafił pod azjatyckie strzechy. Chopin byłby pewno dumny, na pewno?   

piątek, 25 czerwca 2021

Nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego

 

Właśnie znowelizowano w polskim Sejmie kodeks postępowania administracyjnego w duchu już nawet nie Bieruta, ale w duchu Hitlera pozbawiając zarówno Żydów jak i wywłaszczonych Polaków prawa do własności i odszkodowania. A podobno państwo chroni własność i prawo dziedziczenia (art.21 Konstytucji). Nikt z polskich posłów nie zaprotestował, część wstrzymała się jedynie od głosu. Ciekawym byłoby zbadanie ilu spośrod nich jest beneficjentami zamieszania wokół dekretu Bieruta (bo tacy są!). Ludzie bez honoru. Jakaż to małość tych pseudo polityków. Zaprotestowała jedynie Ambasada Izraela, która w łagodnych słowach przypomniała o Deklaracji Terezińskiej w sprawie mienia okresu Holokaustu, będącego tzw. miękkim aktem prawa międzynarodowego z 30 czerwca 2009 podpisanej przez 46 państw w tym także przez Polskę. W tym miejscu warto wspomnieć o stale „wiszącej” nad Polską amerykańskiej ustawie JUST 447. Ale polscy politycy zapatrzeni na słupki poparcia wszystko ignorują byle przetrwać i nie narażać się pazernym wyborcom. Na forum Interii gdzie odnalazłem informację o proteście Ambasady Izraela rozgorzała dyskusja, a właściwie stek kalumn, oszczerstw i brutalnych ataków na społeczność żydowską w ogóle. Niestety te zamieszczone pod artykułem posty, (które wręcz nie nadawały się do publikacji) ukazują skalę polskiego antysemityzmu. Na nic się zdały napomnienia i pouczenia Jana Pawła II o grzechu antysemityzmu, na nic leniwe działania służb publicznych. Ten stan jest i on trwa. Pod tą dyskusją zamieściłem swój post o treści:   „Sejm idzie śladami Bieruta. Z tym, że dekret Bieruta wymieniał szereg przypadków odstępstw od upaństwowienia ziemi w zrujnowanej Warszawie, aktualny "dekret Bieruta" żadnych odstępstw od upaństwowienia nie przewiduje". Mało tego posuwa się do rozwiązania kuriozalnego umarza, a więc przekreśla roszczenia w sprawach, które przed właściwymi organami trwają. Chciało by się krzyczeć "komuno wróć" bo nieludzkie prawo mające w pogardzie prawo własności zafundowała nam dopiero tzw. "wolna", "antykomunistyczna" Polska. Hańba polskiego Sejmu”.

O głębszych powodach wyjątkowej nieodpowiedzialności strony polskiej pisałem na freskach czyli  moim blogu dnia 28 lutego 2018 roku w artykule pt. Manowce polityki historycznej. W rozdziale m.in. Shoah pisałem wtedy: „Na koniec nie sposób nie wspomnieć o zgłoszonych przez światową diasporę żydowską o roszczeniach z tytułu pozostawienia na terenie dzisiejszej Polski bezspadkowego mienia żydowskiego. Stojąc na gruncie obowiązującego prawa mienie któremu brak spadkobiercy staje się własnością państwa. Jest to reguła stosowana w całym cywilizowanym świecie. Mając jednak na uwadze nadzwyczajny tragizm żydowskich losów okresu II wojny, w którym stracono około 6 milionów Żydów, którzy ginąc całymi rodzinami nie mieli żadnych szans na pozostawienie krewnym swego dorobku, nie od rzeczy jest w tych warunkach pytanie o moralny aspekt rozwiązań prawa pozytywnego. Doktryna prawa zna odpowiedź na tak postawiony problem. Prawo, które rażąco narusza normy moralne nie obowiązuje: lex iniustissima non est lex. To dzięki tej zasadzie można było prowadzić proces przed Trybunałem w Norymberdze. Dzięki niej wielu zbrodniarzy hitlerowskich stanęło w Niemczech przed sądem. Przypuszczam, że na tę właśnie "formułę Radbrucha" powołali się ustawodawcy amerykańscy uchwalając w grudniu ubiegłego roku słynną ustawę 447. A ta ustawa, co oczywiste, wymusi na stronie polskiej podjęcie rozmów ze stroną izraelską w sprawie częściowego  zaspokojenia, zasadnych moralnie żądań żydowskich. Częściowego - być może maksymalnie nawet w wysokości analogicznej do tej w jakiej mają zostać zaspokojone wreszcie roszczenia uprawnionych w ramach należnej warszawskiej/polskiej reprywatyzacji. Pełnego bowiem zwrotu obu tych należnych roszczeń Polska nie byłaby w stanie udźwignąć.” Podpisuję się pod tymi zdaniami. Dyskusji niestety nie było. Szkoda!    

PS. Powyższy wpis w dniu 2 lipca przesłałem do wiadomości Pani Elżbiecie Witek - Marszałek Sejmu RP oraz tego samego dnia Panu Prof. Tomaszowi Grodzkiemu - Marszałkowi Senatu RP .    

piątek, 23 kwietnia 2021

Międzynarodowy Szczyt Klimatyczny 2021

 Międzynarodowy Szczyt Klimatyczny 2021

Emisja gazów cieplarnianych na planecie tworzy swoistą szklarnię nad ziemią. Wzrost średniej temperatury Ziemi, powoduje gwałtowne topnienie śniegu i lodów położonych wokół naszych biegunów. Trwający ten proces spowoduje podwyższenie poziomu mórz i oceanów, a w konsekwencji zatopienie dużych obszarów ziemi. Wzrost temperatury uruchomił proces rozmarzania wiecznej zmarzliny na północnych obszarach Syberii. Wieczna zmarzlina zamienia się w bagno odkrywając miliardy zamrożonych dotąd szczątków zwierząt i roślin. Gnijące szczątki materii organicznej wydzielają tony cieplarnianych, trujących planetę gazów – metanu i dwutlenku węgla. Chorobie tej towarzyszą coraz dotkliwsze susze rujnujące gospodarkę rolną. Zanikają stopniowo lasy tropikalne. Punktowo płoną duże obszary leśne na całej planecie. Pożar lasów w Kalifornii namacalnie odczuły przestrzenie Arktyki. Sadza z tych płonących lasów zabarwiła biel całej Arktyki. To niektóre tylko symptomy śmiertelnej choroby na jaką cierpi nasza planeta. Katastrofa klimatyczna stała się faktem.

Nie może przeto dziwić akcja podjęta przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena organizującego online międzynarodowy szczyt klimatyczny w którym bierze udział 40. przywódców  państw całego świata. Biden przywraca zatem USA do współpracy międzynarodowej i Paryskiego Porozumienia Klimatycznego z 2015 roku, co z pewnością zasługuje na  szacunek i zadowolenie światowej opinii. Przypomnijmy, że prezydent Trump Paryskiego Porozumienia Klimatycznego nie akceptował i po prostu USA z Porozumienia wycofał.  

Świat staje się globalną wioską, kurczy się. Klimat nie jest sprawą ważną tylko dla danego kraju, regionu czy nawet kontynentu. Stał się podstawową kwestią całej planety. Amerykańscy badacze dokonali ostatnio obliczeń ile jeszcze wytrzyma nasza planeta jeśli nie zostanie zahamowany proces dewastacji. Z ich danych wynika, że niekontrolowana skala zanieczyszczeń, przeludnienie, a przede wszystkim ocieplenie i w konsekwencji zmiana klimatu spowodować może kres naszej planety już w 2040 roku. Ale nawet bez posługiwania się naukowymi instrumentami wszyscy odczuwamy olbrzymi niepokój o nasze miejsce w którym żyjemy, w którym żyje człowiek – o naszą poczciwą Ziemię. Papież Franciszek, będąc uczestnikiem międzynarodowego szczytu klimatycznego zwołanego przez Bidena przyłączył się do opinii zgodnie z którą globalne ocieplenie jest przynajmniej w części dziełem człowieka. Nasza planeta, mówił papież, znalazła się na krawędzi upadku. Jeśli nie zdołamy zatrzymać destrukcji Ziemi wkroczymy niechybnie na drogę zagłady.

Życzmy więc, by Szczyt Klimatyczny A.D. 2021 przyniósł owoce prowadzące do uzdrowienia naszej planety.      

 

Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...