Etykiety

czwartek, 16 sierpnia 2018

Klimat to wyzwanie większe niż deforma sądów


Klimat to wyzwanie większe niż deforma sądów

Natura nie skąpi nam wrażeń. Oto mieliśmy ostatnio okazję nocą podziwiać deszcz meteorów. To właśnie nadlatujący rój  Perseidów powoduje ten nadzwyczajny spektakl wizualnie  przypominający  spadające gwiazdy. Wielu obserwatorom ów astronomiczny spektakl dostarczył świeżych, wręcz dziecięcych  wrażeń. Do tego jeszcze krwawo czerwony księżyc!  Kto w tej niecodziennej prezentacji nieba nie uczestniczył - poniósł stratę, której naprawić już nie zdoła. Następnym razem czerwony księżyc ma się ukazać bowiem w …2123 roku!
I jeszcze upały. Fala uporczywych upałów nawiedza naszą planetę.  Tak wysokie temperatury grożą udarem cieplnym, niewydolnością ze strony wielu narządów, zwłaszcza u osób starszych i u dzieci. W samej tylko kanadyjskiej prowincji Quebec fala ta w ciągu paru dni spowodowała zgon co najmniej 54 osób. W Polsce temperatura przekracza miejscami  36 stopni! Upałom towarzyszy susza, a równocześnie gwałtowne burze, tornada i huragany. Cierpi rolnictwo. Cierpi cała przyroda. Cierpią ludzie dotknięci żywiołem. Płoną lasy już nie tylko w gorącej Grecji czy Kalifornii, płoną już w północnej  Skandynawii  i na Alasce. Ludzie tracą dobytek życia. Temperatura wody w polskich Międzyzdrojach niczym nie ustępuje tej z francuskiej Riwiery. Instytut Meteorologii  wydaje ostrzeżenia najwyższego 3 stopnia - upały zagrażają życiu! Uczeni wyodrębnili 27 sposobów w jaki upał może człowieka zabić. Nic dziwnego przeto, że karetki na sygnale co chwile pędzą na ratunek nie tylko seniorom i z dala już słychać ich  przerażające wycie. Czy jeszcze zdążą? Dla wielu ta fala lejącego się z nieba żaru oznacza kres. Mroczny Wielki Architekt bowiem, jak doświadczony  selekcjoner z łatwością odnajdujący  wybrane, gotowe  a rebours  dusze umieszcza na swej proskrypcyjnej, tajnej  liście. Są dusze, które błagają o litość, ale  są i takie, które przeciwnie proszą o szybkie powołanie, o umieszczenie na proskrypcyjnej liście na czołowym miejscu. Ale On według Swego porządku sprawiedliwy na prośby nie odpowiada. Zresztą, czyż ci zdeterminowani mają prawo żądać i Jego decyzji nie szanować?
Fala trwających upałów ma też aspekt uniwersalny. Z zasygnalizowanych kataklizmów w wymiarze globalnym groźniejsza wydaje się susza. Ona prostą drogą prowadzi do powszechnego głodu. W skrajnych wypadkach do zagłady ludów i narodów. Przykład zagłady  Majów, ludu który stał się ofiarą długotrwałej suszy, a w konsekwencji głodu i pragnienia wskazuje dobitnie na dramatyczną wagę problemu. Gigantyczna susza, największa na tym terenie od 2 tysięcy lat  określana przez naukowców jako „megasuszą” spowodowała, że nie upłynęło 200 lat i wspaniale rozwinięta cywilizacja Majów legła w gruzach.  Dla świata zwierząt zmiany klimatu, nieuchronnie prowadzą do konieczności poszukiwania nowych warunków pozwalających na przetrwanie. Spektakularny przykład dostarczają nam historyczne już mamuty. W nauce przyjmuje się, że ponad 5 tysięcy lat temu właśnie globalne ocieplenie, skutkujące brakiem wody i pożywienia  spowodowało wyginięcie ostatnich mamutów na kuli ziemskiej. Czy dziś w XXI wieku, na skutek braku pożywienia w oceanach i skrajnego ich zanieczyszczenia nie to samo grozi potężnym orkom – nadzwyczajnym w swej społecznej dojrzałości i wzruszającej wrażliwości? W tym miejscu  nie sposób nie przypomnieć wydarzenia, które poruszyło światową opinię. Przyrodnikom udało się bowiem nagrać film pokazujący dorosłą orkę, która  przez 17 dni nie mogła rozstać się ze swą zmarłą córkę, Przepłynęła ze swoim stadem co najmniej 1000 kilometrów unosząc jej martwe ciało, nie pozwalając by opadało na cmentarzysko oceanicznego dna. A orki giną z głodu. Ludzie w sposób niemal przemysłowy organizują łowiska  łososi i spokrewnionych z nimi ryb, które stanowią podstawowe pożywienie tych morskich ssaków. Nie jest więc przesadą gdy stwierdzimy, że ludzie po prostu ssakom tym pokarm wyjadają.   A potrzeby rosną, ludzi przybywa!
Galopujące przeludnienie naszej planety jest faktem, na który nie potrafimy znaleźć odpowiedzi. A brak odpowiedzi i postępujące rabunkowe gospodarowanie ograniczonymi zasobami naszej planety będzie narastać, prowadząc do gwałtownych zmian klimatu. Powtarzające się susze skutkują wyjałowienia gleby i brakiem wody. Nadchodzi czas, w którym dostęp do wody na wielu obszarach nasze planety będzie głównym źródłem konfliktów, a nawet wojen. Emisja gazów cieplarnianych przyczynia się coraz bardziej do zjawiska zamiany naszej planety  w swoistą szklarnię. Już teraz Ziemię dopadły nieznane dotąd procesy, które budzą niepokój, wśród nich:  topienie arktycznych lodów morskich wokół bieguna północnego,  rozpad hydratów metanu spoczywających na dnie oceanów, zanik lasów tropikalnych i lasów półkuli północnej, a także zmniejszenie pokrywy śnieżnej w tym regionie. Szczególna groźba dla planety zawisła na skutek sytuacji na subkontynencie półkuli północnej, zwłaszcza na przeogromnej Syberii. Na tych nieprzebranych terenach wiecznej zmarzliny postępujące ocieplenie klimatu powoduje szybkie jej topnienie. Już dziś na części terenu wieczna zmarzlina zamienia się w bagno i trzęsawisko. Osiadają, a nawet zapadają się  budynki, tereny stają się niedostępne. Przez miliony lat teren ten gromadził ogromne ilości materii organicznej zamrożonej w glebie. Topienie tej zmarzliny uwalnia zgromadzoną tam materię.  Szczątki roślin i zwierząt zaczną gnić, wydzielając do atmosfery metan i dwutlenek węgla. Metan – trujący, eksplodujący gaz, szczególnie dla nas groźny jako gaz cieplarniany i pod tym względem wielokrotnie groźniejszy od dwutlenku węgla. Jeśli nie zdołamy zahamować procesu uwalniania się metanu do atmosfery ziemskiej – Ziemi grozi gwałtowny wzrost temperatury i zagłada. Świat powoli zaczyna doceniać wagę problemu. Media na przykład przypomniały ostatnio, że sławni naukowcy  z Massachusetts Institute of Technology (MIT) już w 1973 roku opracowali model komputerowy przewidując koniec świata na rok 2040!  Przyjęto, iż gwałtowna zmiana klimatu, wysoki poziom zanieczyszczeń oraz przeludnienie spowoduje globalną apokalipsę już właśnie w 2040 roku. Na koniec przypomnieć warto, że w historii świata wielokrotnie przepowiadano dokładne daty końca świata. Wróżby te – czego jesteśmy dowodem – okazywały się „nieco” przesadzone. Bez podawania daty, a więc bardziej roztropną wizję końca świata zaprezentował w swej profetycznej Apokalipsie św. Jan pisząc: „I widziałem, gdy zdjął szóstą pieczęć, że powstało trzęsienie ziemi i słońce pociemniało jak czarny wór, a księżyc poczerwieniał jak krew, I gwiazdy niebieskie spadały na ziemię…”. (Św.Jan. Objawienie 6.12-13). Ha! Gdyby Św. Jan znał moc współczesnych komputerów na pewno my znalibyśmy dziś precyzyjniej wyrażoną przez Niego profetyczną wizję czerwonego księżyca i spadających gwiazd poprzedzających koniec świata...


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Trzy trafienia którymi przekłuto balon



Dziś, po meczu z Kolumbią media wyżywają się na polskich piłkarzach, na p. Adamie Nawałce, nawet na Zbigniewie Bońku. Epitety „dziady”, „cieniasy”, „dziurawa obrona”, „Mundial 4K..: Kolumbia, Kazań, Klęska, a czwarte K – proszę sobie dopisać..”. Płacz, złość i katzenjammer to dzisiejsza polska medialna rzeczywistość. Doprawdy o tę narodową depresję można się niepokoić. Na Polskę bowiem, jak grom z jasnego nieba spadło nieszczęście! Jakże teraz ten najnowszy polski dramat, te wszystkie zawiedzione nadzieje, ataki serca, nieprzespane noce, polskie frustracje – całe to zło, jakże teraz przeżyjemy?….  

Sfrustrowanym i załamanym radzę więc poznać rzeczywistą miarę rzeczy. Bo choć już starożytni Grecy pouczali, że to „człowiek jest miarą wszystkich rzeczy”, jednak zasada ta przez swą uniwersalną wartość, jak ulał, pasuje też do naszego dzisiejszego rozgoryczenia. Najpierw bowiem z kopaczy piłki zrobiliście bohaterów narodowych. Jeden to już za życia ma swoją ulicę, gdyby wczoraj dobrze kopnął piłkę do bramki, to pewnie i niejedno polskie miasto miałoby ochotę zmienić swą nazwę, by odtąd nazywać się modnie w nawiązaniu do nazwiska współczesnych bohaterów np. „Lewygród”. Podobno niejeden przymierza się (z protekcją NAJWYŻSZYCH WŁADZ) do doktoratu na temat „Różnice w ilości spalanych kalorii wynikających z kopnięcia piłki prawą lub lewą nogą w meczu o wszystko, w przeciwieństwie do meczu o honor”.

Miejcie szanowni pismacy trochę dystansu do zajęć tych panów. Zrobiliście z nich bóstwa, które miały zaspakajać waszą próżność, a nawet niekiedy wasze strategiczne cele. Ilustrują to choćby takie pismaki, które wobec naszych kopaczy zgłaszają pretensje, iż nie złożyli dotąd Putinowi poważnego protestu z powodu „bezprawnego” przetrzymywania zgłodniałego ukraińskiego reżysera w pace, niejakiego pana Sencowa i nie zażądali natychmiastowego jego nakarmienia i wypuszczenia. Oczywiście, rozumie się samo przez się, że w kwestii interwencji naszych chłopców z boiska - nawet najmniejsza aluzja nie może odnosić się do sprawy szefa Kijowskiego biura RIA Novosti Kiryła Wyszynskiego aresztowanego przez władze Ukrainy i przetrzymywanego w pudle pomimo interwencji UE, która wezwała Kijów do przestrzegania praw człowieka. Nie jest to bowiem nasza sprawa, a tym bardziej sprawa dla naszych chłopców, którzy pojechali by grać, a nie politykować. Co innego sprawa Sencowa, którą dzięki światowym ale i naszym mediom zna cały świat.  Słyszałem więc w mediach, że ruskiej publiczności (też ogłupiałym kibicom) nasi chłopcy powinni przynajmniej pokazać gest Kozakiewicza, lub po meczu zdjąć koszulkę, by na piersiach lub plecach pokazać całemu światu gdzie mają Putina. W uzasadnieniu tego żądania wskazywano, że Polacy to przecież dzielny i szlachetny naród więc nie możemy pozwolić na dalszą bolszewicką dyktaturę Putina. Wolność dla Sencowa! To szlachetne przesłanie powinno być ich zdaniem hasłem ruskiego Mundialu. Tymczasem jak do tej pory naszym chłopakom ani w głowie takie protesty. Mówią, że są od kopania, a nie od politykowania. Ale w tej sprawie na zrozumienie oficjalnej agendy liczyć nie mogą. Przecież, powiadają,  są quasi ambasadorami Polski, a dziś Polska to kraj NATO, przyjaciel Ukrainy i przeciwnik wrogiej Putinowskiej Rosji. Więc czy mają prawo twierdzić, że jako piłkarze są apolityczni? Czy są sportowcami, czy chempionami dworu? Zresztą, czy ktoś się o to ich pytał? A przecież to nasze zwykłe chłopaki, krew z krwi, kość z kości współczesnej naszej młodzieży. To także wy przewróciliście im w głowach akceptując ich horrendalne zarobki. A pieniądze zdemoralizują nawet najbardziej skromnego. Więc trudno się dziwić, że teraz w ich głowach tylko do włosów żel, kasa i szmal. A jak nadmiar szmalu to i dziwki. Zejdźcie pismaki na ziemię. To wy jesteście winni tej nakręconej spirali, tego napompowanego balona, który jak nie teraz, to za rok, za dwa musiał pęknąć. Obecnie przekłuli go panowie kopacze z Afryki i Płd.Ameryki i to wszystko! Wreszcie na ulicach w Polsce był wczoraj spokój. Zresztą, uchroniło to PADa od dylematu, bo gdyby wygrali, to zgodnie ze swymi prezydenckimi praktykami być może udać by się musiał do ich szatni, by razem z kopaczami podskakiwać, tańczyć i cieszyć się, a przecież wygrana byłaby na tej strasznej ruskiej ziemi! Więc PAD mógł stać przed trudnym wyborem, a tak wszystko OK. Życzę spokoju i dobrego „pomyślunku”.

środa, 18 kwietnia 2018

Powstanie w Getcie


Zbliża się kolejna rocznica wybuchu walk w warszawskim getcie, zwanym potem Powstaniem w Getcie. Walk podjętych przy pełnej świadomości, iż w obliczu monstrualnej przewagi militarnej hitlerowskiej machiny terroru i ścisłego nadzoru – będzie to walka beznadziejna. Mimo to, podjęta w imię obrony większej wartości, większego celu – zachowania ludzkiej godności!

Przez swą szaleńczą, bohaterską walkę, Żydzi upchani w przestrzeń getta jak zwierzęta wiezione w klatce na rzeź – ukazali światu swą wielkość. Plując złu prosto w ślepia dowiedli, że zasługują na szacunek i uznanie. Że gotowi oddać życie za swe człowieczeństwo, za swą godność. Ich walka podjęta w imię tak rozumianych najwyższych celów – zasługuje na nasze uznanie i pełny szacunek.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

GESTAPO-PAWIAK-PALMIRY

Chwila osobistej refleksji

Dzisiaj mija 78 lat od daty aresztowania najbliższego, drogiego mi krewnego, brata mojej matki Adama Gadomskiego przez GESTAPO. Przewieziony na Pawiak, stąd po dwóch miesiącach  okrutnego "śledztwa" prowadzonego zwykle w osławionym głównym gmachu Gestapo przy al. Szucha, w dniu 20 czerwca 1940  roku  został rozstrzelany w podwarszawskich lasach w Palmirach. Zamordowany wuj Adam miał wówczas lat 22. Obok śp. Adama w egzekucji tej zginęło 368 więźniów, w tym 82 kobiety. Wśród  rozstrzelanych było wielu wybitnych działaczy społecznych i politycznych (choćby marszałek Sejmu Maciej Rataj), publicystów (jak Mieczysław Niedziałkowski - zasłużony działacz socjalistyczny), adwokatów (Wojciech Kwasieborski - działacz ONR),  inżynierów (Jan Pohoski - VPrezydent Warszawy), lekarzy itp. Warunki pobytu w więzieniu były koszmarne. Brak w więziennych celach wody, kanalizacji, światła, opału i żywności. Trudne wręcz do wyobrażenia przepełnienie więzienia, bicie, poniżanie i tortury stosowane wobec więźniów powodowały, że pobyt na Pawiaku należał, nawet jak na warunki okupacji - do ekstremalnie ciężkich. Jeszcze bardziej warunki uległy pogorszeniu gdy od wiosny 1942 roku służbę w oddziałach zaczęli pełnić wyłącznie SS-mani oraz Ukraińcy. Do więzienia na Pawiaku - jak pisze Regina Domańska była wieloletnia, wielce zasłużona kustosz Muzeum (Więzienie Gestapo - Pawiak, kronika 1939-1944) - trafiały nie policzone w pełni do dziś tysiące Polaków przede wszystkim żołnierze wszystkich organizacji Podziemnej Warszawy. Poza Polakami w więzieniu znalazło się ok. 500 radzieckich jeńców wojennych, ok. 10 Anglików oraz Żydzi, którzy zwłaszcza po likwidacji getta masowo trafiali na Pawiak, ale zwykle natychmiast po stwierdzeniu "niearyjskiego" pochodzenia zostawali rozstrzeliwani.

Nie ustalono dotychczas pełnej liczby dokonanych egzekucji w Palmirach. Podczas ekshumacji przeprowadzonej po wojnie przez PCK w Palmirach wydobyto zwłoki ok. 1700 ofiar, w tym 170 kobiet. Mordowano głównie inteligencję, wybitnych działaczy społecznych i politycznych, znanych sportowców (Kusociński), przedstawicieli wolnych zawodów. Wcale nie jest pewne czy odnaleziono groby ze szczątkami wszystkich pomordowanych ponieważ zaraz po zakopaniu ciał ofiar miejsce zbrodni najczęściej maskowano sadząc na tych miejscach nowe drzewa. Należy pamiętać, że Gestapo na masowe egzekucje początkowo wybrało Palmiry. Ale wobec "przepełnionych" tam leśnych polan ciałami rozstrzelanych. egzekucji zaczęto dokonywać także w innych miejscach. Takimi nowymi miejscami masowych egzekucji były: Treblinka, Magdalenka k/Warszawy, Wydmy Łuże, obrzeża Warszawy, Pyry k/Warszawy, Las Kabacki, Lasy Chojnowskie, a także teren getta po jego upadku. Śmiało można powiedzieć, że mordów Gestapo dokonywało wszędzie tam gdzie tylko pozwalał na to teren. Dziś ocenia się, że w "warszawskim pierścieniu śmierci" przeprowadzono ok. 250 egzekucji. Każdorazowo rozstrzeliwano w nich od kilkunastu do kilkuset osób. Większość zamordowanych stanowili więźniowie Pawiaka oraz pozostałych warszawskich więzień i aresztów. Łączna liczba ofiar szacowana jest na ok. 32 tysiące (przyjmujemy, że ludobójstwo do jakiego doszło w Katyniu dotyczy 21.857 osób zamordowanych!). Cechy dokonanego przez zbrodniarzy Gestapo i SS ludobójstwa są tak oczywiste, że aż dziw, że ofiary nadal muszą wołać o sprawiedliwość i pamięć. "Jeśli echo ich głosów zamilknie - zginiemy" (napis umieszczony w celi polskiej ekspozycji w b.obozie koncentracyjnym Ravensbruck - przytoczony na Wstępie wspomnianego wyżej kustosza Muzeum p. Reginy Domańskiej).  

środa, 28 marca 2018

Nadchodzi Wielkanoc


Najlepsze Wielkanocne życzenia dla wszystkich moich Szanownych Czytelników
 
I dla tych,  którym  te coroczne  święta   przypominają   o   kolorowych   pisankach   i   Śmigusie-Dyngusie, a z pewnością równie serdeczne życzenia także dla tych, dla których „zmartwych-wstanie” to oksymoron, taki sam jak ktoś „z suchej wody” lub z „podniebnej gleby”, którzy nienawidzą tych dni gdy miasto zamiera, a  Kościół i kler afiszuje się swymi bogatymi obrzędami – a Kościół jest wszak im obcy! I wreszcie życzenia także dla tych, dla których Wielkanoc ma stanowić wspomnienie-wyzwanie o wydarzeniach sprzed ponad dwóch tysięcy lat.

Zmartwychwstanie to wydarzenie historycznie doniosłe, a mimo to stosunek do niego jest tak zasadniczo różny. W jednym wypadku oparty na przesłankach racjonalnego rozumowania, w drugim na upodobaniu do tradycji, w innym na chrześcijańskiej wierze. Podział wydaje się zasadniczy, ale w świetle oceny jakości życia człowieka, dokonywany jest przez kryterium wyraźnie słabe. Bo czyż dysponujemy dowodami uprawniającymi do stwierdzenia, że w pełni poprawne i uprawnione jest stanowisko tylko tej, a nie innej strony? Brak przesłanek, by w godności i szacunku jedna z grup miała prawo i przywilej wyprzedzać inną. Kryterium podziału, choć pozornie zasadnicze, nie uwzględnia człowieka w jego działaniu, w jego stosunku do człowieka drugiego. Ocenia go powierzchownie, zaledwie przez kryterium formalne, na podstawie jego zwykle deklarowanej przynależności, pomijając warstwę jego codziennego człowieczeństwa. A czyny ludzkie osadzone wyłącznie na formalnej przynależności nierzadko rodzić mogą wątpliwości co do celu wyznawanych idei, niekiedy prowadzą wprost do patologii. Przykładem jest tu choćby instrumentalizacja wiary. Niektórzy z nas choćby co miesiąc mieli okazję podziwiać takie żenujące  imprezy.  Podobne imprezy choć prezentowane rzadziej  hipokryzją nie ustępowały wcale.

Wracając do zbliżających się świąt i nie bacząc w tych rozważaniach na tych co przeżywają smutek gdy miasto zamiera (wybaczcie przyjaciele!), gdy chcemy samodzielnie poszukiwać sensu Wielkanocnych Świąt, najpierw nie powinniśmy zapominać, że palemka z gałązek bazi, że koszyczek ze święconką to jednak, choć tak związany z sacrum - to tylko bliski sercu rodzimy folklor, wcale nie tak ogromnie odległy od ryzykownego, ludycznego Śmigusa i innych obrzędowych Wielkanocnych atrakcji. Co zatem ma stanowić istotę obchodzonego corocznie Zmartwychwstania, czyli Świąt Wielkiej Nocy? Każdy chrześcijanin odpowie bez namysłu – właśnie zmartwychwstanie Chrystusa! I doda: Chrystus niewinnie skazany przez Piłata, poddany wymyślnym szykanom, haniebnym upokorzeniom, okrutnemu biczowaniu i torturom, powieszony pośród złoczyńców na krzyżu, po swej męce oddał życie za grzechy całej ludzkości, a po trzech dniach zmartwychwstał. I właśnie ten ostatni punkt u wielu chrześcijan wywołuje dręczące i zbłąkane jakieś nieprzetrawione myśli. Wszak zmartwychwstanie to mimo wszystko dla współczesnego człowieka pojęcie tak abstrakcyjne i niedorzeczne zarazem, że jako chrześcijanie często stajemy bezradni. Zmartwychwstanie ma przecież oznaczać przywrócenie zmarłemu życia. Wprawdzie ewangelista Jan na przykładzie Łazarza przybliżył nam i ukazał, że jednak istnieje możliwość przywrócenia życia zmarłemu w dodatku zmarłemu, który pogrzebany, od cztery dni leżał w grobie!  Dziać się to miało jednak w czasach odległych i wyłącznie za cudownym wstawiennictwem samego Chrystusa (J.11,36-44). Nie ulega wątpliwości, że już wówczas, słowa Jezusa, które wypowiedział po modlitwie „Łazarzu wyjdź z grobu” a potem „rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść” nawet po nasze dni wywołuje zaskoczenie z powodu swej absolutnej niezwykłości.  Budziły też uwielbienie, a niekiedy lęk. Wydarzenie było przedmiotem rozpraw, a także zachwytu największych artystów świata. Samych tylko dzieł mistrzów pędzla, którzy poświęcili swe prace wskrzeszeniu, czyli zmartwychwstaniu Łazarza było olbrzymia ilość, jak choćby Caravaggio, Rembrandt, van Gogh, Matejko i cała plejada innych. Niestety ewangelista Jan nie wspomina w jakim zdrowiu pozostawał Łazarz po tej cudownej interwencji Chrystusa, gdzie  odszedł, kto mu towarzyszył, wreszcie ile lat zmartwychwstały Łazarz żył jeszcze.

Jeśli więc zmartwychwstanie rozumieć po prostu jako przywrócenie zmarłemu życia, to wydaje się, iż całkiem zasadnym mogłoby być pytanie o dalszy los samego Jezusa. Wiemy, iż Chrystus został złożony w grobie. Ale zaraz potem ludzi ówczesnych spotyka sensacja:  „gdy minął szabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Salome nakupiły wonności, aby namaścić go. I mówiły do siebie: Kto nam odwali kamień od drzwi grobu? A gdy spojrzały, zobaczyły, że kamień był odwalony, był bowiem bardzo wielki. Wszedłszy do grobu ujrzały młodzieńca w białej szacie (..) i przeraziły się bardzo. Lecz on rzekł: Nie trwóżcie się! Szukacie Jezusa Nazareńskiego, ukrzyżowanego. Powstał z martwych, nie ma go tu…” (Mk. 16, 1-6). Zmarły Chrystus zostawił jednak dowody Swej męki na Całunie Turyńskim i na Chuście z Oviedo. Zmartwychwstał! czemu zatem nie wiemy co działo się z Jezusem gdy powstał z martwych? Kto odsunął kamień zamykający wejście do groty? Gdzie się Chrystus wówczas udał, gdzie się ukrył przed żołdakami Piłata? Kiedy spotkał Swą Matkę, by okazać Jej, że znów żyje? Te i podobne pytania, które w wymiarze ludzkim są  w kontekście rozważań dotyczących losu „człowieka zmartwychwstałego” naturalne – w naszym przypadku prowadzą na manowce. Chrystus bowiem zmartwychwstał w pewnym sensie, w każdym razie nie w tym znaczeniu w jakim mówimy o zmartwychwstaniu Łazarza. Chrystus, po Swej śmierci – jako chrześcijanie musimy w to wierzyć – od strony swej fizyczności, swej materii został wezwany przez Boga-Ojca do całkowicie nowej rzeczywistości: do ludzkiej, ale równocześnie do w pełni boskiej. Można zaryzykować twierdzenie, że Jezus nie tyle zmartwychwstał, co został ubóstwiony. Nie odzyskał bowiem całkowicie tej samej ludzkiej tożsamości jak zmartwychwstały Łazarz - otrzymał bowiem nową ontologiczną jakość. Po śmierci został POWOŁANY, został PRZEBÓSTWIONY. Stał się Drugą Osobą Trójcy Świętej! Tej boskiej tajemnicy rozumem nie ogarniemy. To boska tajemnica i albo w nią wierzymy, bo jesteśmy chrześcijanami, albo… odrzucamy tę chrześcijańską prawdę bowiem jako racjonaliści ufamy jedynie naszym zmysłom i naszemu rozumowi. Wesołego Alleluja! Pozostałym naszym braciom: pogodnego przedłużonego weekendu!    

piątek, 16 marca 2018

Tomasz Komenda wolny!


Tomasz Komenda wolny! Od wczoraj na podstawie orzeczenia wrocławskiego sądu penitencjarnego o warunkowym zwolnieniu z odbywania reszty kary (art. 78 k.k.) – Tomasz Komenda po 18. latach bezpodstawnego uwięzienia Zakład Karny opuścił. Bezpodstawność jego uwięzienia w aspekcie formalno-prawnym wymaga teraz potwierdzenia wyrokiem uniewinniającym. Może to nastąpić w toku wznowienia postępowania (art. 540 k.p.k.) o które wrocławska Prokuratura wystąpiła już do Sądu Najwyższego. Bez względu jednak na losy postępowania przed Sądem Najwyższym warunkowo zwolniony wczoraj Tomasz Komenda do więzienia już nie wróci, chyba żeby w okresie  ustawowo trwającej 10. letniej próby popełnił np. czyn karalny. Na wczorajszym posiedzeniu sędzia penitencjarny poruszony 18-letnim dramatem młodego człowieka bezprawnie pozbawionego wolności, starając się równocześnie usprawiedliwić ówczesny wymiar sprawiedliwości powiedział: „Nie twierdzę, że była to wyłącznie fala błędów i pomyłek. Nie krytykuję wyroków. Nie mógł jednak pominąć uwagi, że: Sąd działał w tamtym czasie pod pewną presją. Całe szczęście, że nie mamy w Polsce kary śmierci”.  

Dziś wiemy, że Prokuraturze Okręgowej w Łodzi zlecono śledztwo dotyczące nieprawidłowości postępowania w sprawie gwałtu i zabójstwa dokonanego w noc Sylwestrową 31.12.1996 roku na 15-letniej Małgorzacie K. Dla Tomasza Komendy prowadzenie tej sprawy najpierw przez Prokuraturę w Oławie, a następnie Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu stało się koszmarem, który wyrokami sądów wrocławskich w znacznym stopniu zniszczył mu życie. Rzecznik łódzkiej Prokuratury poinformował opinię publiczną, że sprawa niesłusznego skazania p. Komendy prowadzona będzie pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych prowadzących tamto postępowanie. Postępowanie ma dać odpowiedź co spowodowało, że osoba niewinna została bezpodstawnie skazana na karę 25 lat pozbawienia wolności. Czy w sprawie doszło do wytworzenia fałszywych dowodów lub zatajenia dowodów niewinności. Sprawa ma zostać przeanalizowana także pod kątem ewentualnego poplecznictwa i bezprawnego pozbawienia wolności. Zapowiedziane czynności to w świetle tej skandalicznej i karygodnej pomyłki na obecnym etapie oczywiście niezbędne minimum tego co muszą natychmiast przedsiębrać  organy państwa. Z uwagi na obszerność materiału o wynikach śledztwa opinia publiczna z pewnością nie zostanie powiadomiona zbyt szybko. Ale wnikliwe i dogłębne jej prowadzenie jest konieczne.

Z doniosłego dla oceny problemu obszernego i miarodajnego raportu „Przyczyny niesłusznych skazań w Polsce” mecenasów dr Ł.Chojniaka i Ł.Wiśniewskiego wynika, że przyczynami tymi w głównej mierze jest niekompetencja po stronie profesjonalnych uczestników postępowania. To nie dowód lecz zazwyczaj człowiek (sędzia, prokurator, obrońca, śledczy) jest najsłabszym ogniwem procesu. „To za sprawą błędu człowieka – sędziego, prokuratora czy obrońcy – polegającego na braku staranności, rutynowym i nieprofesjonalnym podejściu do wykonywanych czynności – najczęściej dochodzi do niesłusznego skazania”. Sprawa koszmarnej pomyłki organów państwa rozpoznających casus Tomasza Komendy wydaje się potwierdzać ustalenia mecenasów Chojniaka i Wiśniewskiego. Jedynym pozytywem wczorajszego dnia jest nadzieja, a w zasadzie może nawet pewność, że dramat który przez 18 lat Tomasz Komenda przeżywał na skutek rażących błędów organów państwa dobiega końca.

środa, 28 lutego 2018

Manowce polityki historycznej


                                        Wojna
Leżakująca od lipca 2015 roku w Sejmie, a raptem  uchwalona nowela do ustawy o IPN, w części która odnosi się do Holokaustu, jest w moim przekonaniu od strony formalno-prawnej wadliwa, a logistycznie w tej formie zbędna. Sejm uchwalił ją 26 stycznia, Senat 1. lutego, Kancelaria  Prezydenta ustawę otrzymała 2. lutego, a podpis pod nią Prezydent złożył zaledwie cztery dni później. Nagłe, gwałtowne przyśpieszenie, nocne gorączkowe tempo jej uchwalania budzi podejrzenia o pojawieniu w przestrzeni działań rządzących jakiegoś tajemniczego impulsu, który rządzący ukryli przed opinią publiczną. Zakładając jednak pewną naiwność inicjatorów można sądzić, że liczono jedynie na efekt wzrostu międzynarodowego prestiżu dla twardo realizowanej własnej polityki historycznej, a w wymiarze  wewnętrznym na uzyskania poklasku u coraz szerszego elektoratu. Skutki tymczasem są opłakane. Ustawa uruchomiła przytłumioną ostatnio falę antypolonizmu w świecie. To co miała zwalczać i eliminować – rozwinęła z siłą tsunami. Otworzyła kilka frontów wojny informacyjno-propagandowej z Polską. Na pierwszym miejscu wojnę z dotychczasowym bliskim sojusznikiem i strategicznym partnerem - Izraelem. Wojna ta nie mogła oczywiście nie przenieść się na stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Oto Departament Stanu, nie bacząc na fanatyczny stopień oddania Polski amerykańskim interesom zagroził, że nowela ta ‘może zaszkodzić strategicznym interesom Polski’ (!). Czyżby miało to znaczyć to, że Amerykanie w trosce o utrzymanie swych szczególnych stosunków ze światem żydowskim gotowi byliby  skorygować  nawet swe dotychczasowe plany w grze strategicznej z Rosją w której Polsce przypadała dotychczas ‘zaszczytna’  rola wiodącego dywersanta i oddanego państwa frontowego?  

Bez względu na to czy groźba ta jest realna nie można nie zwrócić uwagi, że niemal cała światowa wspólnota żydowska jest niezwykle poruszona przyjętą w ustawie penalizacją  ‘badań nad Holokaustem i badań nad udziałem Polaków w tej zbrodni’ zapisaną zdaniem wspólnoty wyraźnie  w art. 55a noweli. Według tej wykładni Polska chce zamknąć usta wszystkim tym, których wersja własnych doświadczeń, nie jest tożsama z oficjalną wersją polską. Podnoszą też, że mogło by to oznaczać też zamknięcie możliwości prowadzenia dalszych badań nad Holokaustem i w rezultacie petryfikację nieprawdziwego obrazu Polski jako podmiotu absolutnie ‘nie uczestniczącego w zbrodni Shoah’. Spór zaostrzyła wyjątkowo niefortunna wypowiedź premiera na Monachijskim szczycie o ‘także żydowskich sprawcach Holokaustu’.  Dla tych zaś środowisk żydowskich dla których antypolonizm wynika z dawno przyjętej przez nich nieco zleżałej kalki straszliwego polskiego antysemity (reprezentowanych choćby przez ministra Izraela Jaira Lapida, który na Twitterze napisał, że ‘były polskie obozy śmierci i żadne prawo nie może tego zmienić’) eskalowanie postaw antypolskich stało się właśnie teraz dobrą okazją. Równie wielkim skandalem jak wypowiedzią min.Lapida popisała się amerykańska fundacja Ruderman Family produkując na YouTube film oskarżający  Polskę i Polaków o bezpośrednie sprawstwo Holokaustu, żądając zarazem by Stany Zjednoczone zawiesiły wszelkie stosunki z Polską. Wprawdzie, po deklaracjach rządu RFN potwierdzającego wyłącznie niemiecką  odpowiedzialność za Holokaust, środowiska żydowskie w Polsce i na świecie od tego zarzutu odcięły się zdecydowanie, jednak samo już uruchomienie w przestrzeni publicznej tak ostro przedstawionego oszczerstwa świadczy o głębi polsko-żydowskiego kryzysu wywołanego niefortunną nowelą.
                                  
                                   Antysemityzm
Ten  wynikający z przeforsowania noweli do ustawy o IPN niebezpieczny dla Polski konflikt przebiegający w płaszczyźnie międzynarodowej – w kraju  rzeczywiście uruchomił groźne pomruki polskiego antysemityzmu. Wprawdzie powtórki z paleniem kukły Żyda nie ma, ale Internet pełen jest antysemickich wypowiedzi. Z przykładami takimi można się zresztą zetknąć nie tylko w polskim Internecie. Oto żydowski portal w USA JewishPress.com. donosi, iż ‘ostatnie kilka dni spędziliśmy na usuwaniu przerażająco antysemickich komentarzy napisanych przez Polaków’ kwestionujących udział Polaków w Holokauście. I choć w wymiarze wspólnotowym pogląd JewishPress jest krzywdzący – to jednak gwałtownie przeforsowana w procesie legislacyjnym chęć prawnego wypromowania  ‘polskiej niewinności’ była nie tylko ryzykowna, ale i zbędna.  Samo jej procedowanie, wymagało większej przezorności, taktu i uwzględnienia wszystkich żydowskich doświadczeń z Polakami. Tymczasem niefrasobliwość polskiego ustawodawcy uruchomiła, lub co najmniej zeszła na drogę uruchomienia polskiego antysemityzmu, który abstrahując od moralnej odrazy, jest dla polskiej racji stanu zagrożeniem totalnym.

                                        Shoah
Zagłada Żydów uzasadniana była przez zbrodniarzy przerażającą, barbarzyńską ideą konieczności fizycznej likwidacji całego narodu żydowskiego obejmującego wszystkich: od jeszcze nienarodzonych do ledwie żywych starców. Uruchamiając z iście niemiecką precyzją w przemysłowy sposób eksterminację  ‘żydowskiej rasy’ zbrodniarze uzasadniali to między innymi koniecznością jej przeprowadzenia  dla …uszczęśliwiającego wpływu na dalsze losy świata! Brak wystarczających słów na ocenę takiej nikczemności. Historia nie zna podobnego szyderstwa z dokonywanej aparatem państwa globalnej zbrodni. Zgodnie z utrwaloną tradycją żydowską – Żydzi to naród i religia w jednym! Niezwykłość i odrębność takiej koncepcji zespalała Żydów na całym świecie w jeden zbiorowy podmiot. Wyjątkowość żydowskiego losu wynikała między innymi z zaangażowania do procederu Zagłady całego nowoczesnego państwa, pełnego zaangażowania zaawansowanej inżynierii społecznej, tworzenia gett, nałożenia obowiązku zakładania odróżniającego stroju lub wyróżniającego znaku czy paleniem świętych ksiąg żydowskich. Żydów nie oszczędzono nawet na sposobie mordowania – ginęli jak insekty.  Nie może przeto dziwić, że dla całego świata żydowskiego bezprecedensowy Holokaust jest cezurą wyjątkową dla nich i ich zdaniem winien być także cezurą dla całej ludzkości, bowiem oznacza ona kres dotychczasowego teleologicznego rozumienia biegu historii.

Po stronie cywilizowanego świata rodzi się w stosunku do potomków dotkniętych Zagładą – europejskich Żydów, obowiązek przestrzegania szczególnej pamięci i szczególnego traktowania ich bólu. Jednak ten bezsporny obowiązek empatii wyjątkowej nie powinny określać kryteria wyłącznie biologicznego pochodzenia. A skoro tak, to obowiązek taki nie musi odnosić się do Żydów amerykańskich. Pamiętamy: w ‘epoce pieców’, w czasach Zagłady,  bezpieczni i zasobni Żydzi amerykańscy zamknęli oczy i zatkali uszy by nie słyszeć lamentu żebrzących o pomoc europejskich Żydów. Holokaust to całopalenie. Polacy doznali niewyobrażalnych cierpień, zbrodni  i poniżenia. Ale jednak  w planach hitlerowskich barbarzyńców Polacy do ewentualnej likwidacji przeznaczeni byli zapewne w dalszej kolejności, a hoc tempore, jako Słowian przeznaczono Polaków na niewolników dla ‘rasy panów’. A więc Słowianie przejściowo do katorżniczej pracy dla ‘Tysiącletniej Rzeszy’ –  tymczasem europejscy Żydzi do pieca! Kropka. Szczególna więc empatia wobec ludobójstwa 6 milionów europejskich Żydów jest naszym prawem i obowiązkiem, szczególnie polskim, albowiem zrządzeniem barbarzyńców zbrodnia została dokonana na polskiej ziemi. Nie wolno więc zapominać, że jakakolwiek próba prawnej ingerencji w tę wrażliwą materię odnosząca się do cierpień okresu II wojny dotyka nie tylko nas ale i naszych żydowskich współobywateli – sąsiadów, znajomych, kuzynów i braci. Polityka historyczna uprawiana przez rządzących jeśli pomija te przesłanki – musi zostać odrzucona.

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o zgłoszonych przez światową diasporę żydowską o roszczeniach z tytułu pozostawienia na terenie dzisiejszej Polski bezspadkowego mienia żydowskiego. Stojąc na gruncie obowiązującego prawa mienie któremu brak spadkobiercy staje się własnością państwa. Jest to reguła stosowana w całym cywilizowanym świecie. Mając jednak na uwadze nadzwyczajny tragizm żydowskich losów okresu II wojny w którym stracono około 6 milionów Żydów, którzy ginąc całymi rodzinami nie mieli żadnych szans na pozostawienie krewnym swego dorobku, nie od rzeczy jest w tych warunkach pytanie o moralny aspekt rozwiązań prawa pozytywnego. Doktryna prawa zna odpowiedź na tak postawione problem. Prawo, które rażąco narusza normy moralne nie obowiązuje: lex iniustissima non est lex. To dzięki tej zasadzie można było prowadzić proces przed Trybunałem w Norymberdze. Dzięki niej wielu zbrodniarzy hitlerowskich stanęło w Niemczech przed sądem. Przypuszczam, że na tę właśnie formuła Radbrucha powołali się ustawodawcy amerykańscy uchwalając w grudniu ubiegłego roku słynną ustawę 447. A ta ustawa, co oczywiste, wymusi na stronie polskiej podjęcie rozmów ze stroną izraelską w sprawie częściowego  zaspokojenia, zasadnych moralnie żądań żydowskich. Częściowego - być może maksymalnie nawet w wysokości analogicznej do tej w jakiej mają zostać zaspokojone wreszcie roszczenia uprawnionych w ramach należnej warszawskiej/polskiej reprywatyzacji. Pełnego bowiem zwrotu obu tych należnych roszczeń Polska nie byłaby w stanie udźwignąć.            
                                      
                                     Narzędzia
Dla ewentualnego przygotowania  rozważnego prawa mającego chronić prawdę o hitlerowskiej okupacji w Polsce, uwzględniającego wrażliwość strony, która w czasie wojny na ziemiach polskich przeżyła Shoah  niezbędna była więc rzeczywista, głęboka konsultacja ze stroną żydowską, w tym również z Polską Radą Chrześcijan i Żydów. I tylko przyjęcie za podstawę rozwiązań jej wyników, nawet gdyby były sprzeczne z aktualną polityką historyczną – otwierało drogę do parlamentarnego procedowania. Moim zdaniem był to warunek sine qua non  dalszych prac nad ustawą. Tego zabrakło. Dziś słyszymy więc, że wobec larum jakie podniesiono w świecie po nagłym  przeforsowaniu ustawy – uchwalone prawo obowiązuje, ale czasowo nie działa! O takim pozaprawnym rozwiązaniu debatować nawet nie warto. Dzisiejszy więc tak upokarzający konflikt w całej pełni ukazuje prawdę o błędnej polityce historycznej posolidarnościowej Polski.  Korzenie jej, w aspekcie metodologicznym, tkwią w instrumentalizacji, jako powszechnej metodzie sprawowania władzy. Dotyczy ona historii, konstytucji, prawa, a nawet religii. Jeżeli rządzący nie są zdolni wypracować horyzontalnych, strategicznych  koncepcji dla polskiej racji stanu – zmuszeni są posługiwać się rozwiązaniami doraźnymi, instrumentalizować swoje funkcje sprawcze. Historia staje się wówczas narzędziem doraźnej polityki. Prowadzi to niekiedy, w skrajnych wypadkach, nawet do prób…rewizji wyników II wojny światowej! Burzenie pomników wojennych, w tym pomników żołnierzy radzieckich wyzwalających nas z niemieckiej zagłady, traktowanie okresu od wyzwolenia do czerwca 1989 roku jako okrutnej nowej  ‘okupacji sowieckiej’, określanie żołnierzy II Armii WP, którzy w walkach o polski Bałtyk, o przełamanie umocnień Odry oddali życie ‘formacją bandycką’ - co w ślad za IPN-em staje się niemal już regułą. Równocześnie dopuszczono do haniebnej imprezy czczenia przez politycznych idiotów urodzin Hitlera! No nie wiem jak zareagowali by na to amerykańscy kongresmeni gdyby ktoś nieopatrznie sprawę nagłośnił. Sądzę, że skrytą nadzieją części rządzących jest inkorporowanie ‘kraju nad Wisłą’ do Stanów Zjednoczonych na nowy 52. stan USA. Żałosne to  i śmieszne. Panowie ci nie powinni też zapominać, że wizja amerykańskiego dworaka na dłuższą metę Polaków nie zadowoli. Brak głębszej koncepcji na  miejsce Polski w świecie przynieść może o wiele większe szkody od tych o których dziś myślimy. A wynika to z braku horyzontalnej wizji miejsca Polski w świecie, z nieprzepracowania idei polskiej, z próby wyparcia słowiańskich związków i polskich korzeni.                           


Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...