Etykiety

sobota, 15 czerwca 2019

Cancan na lotniskowcu



To, że ‘Dobra zmiana’ w sprawach egzystencjalnych dla Narodu systematycznie próbuje  wmówić Polakom, że białe jest czarne, a czarne to białe –  w zasadzie znamy. W krajach autorytarnych gdzie strategiczne cele ma prawo wyznaczać tylko Naczelny Wódz, dostęp do ucha narodu ma prawo mieć tylko wybrana kasta popierająca cele Wodza.                 
Przykłady z niedawnej historii ukazują dramatyczne skutki totalitarnie sprawowanego rządu dusz. W XX wieku najbardziej dobitnym tego przykładem była polityka III Rzeszy. Hitlerowskie Niemcy nie wahały się brutalnie sterować świadomością społeczeństwa. Nieliczne próby niezależnego myślenia były zwalczane niczym najcięższe zbrodnie. Regułą było notoryczne wykorzystywanie narzędzi prawa do wszelkich gier politycznych. Ustawy Norymberskie będące hańbą współczesnego świata stały się wygodnym instrumentem realizacji celów hitlerowskiej władzy. Nie wahano się powołać nawet specjalny resort – ministerstwo propagandy. A jego minister dr Joseph Goebbels  podniósł do rangi reguły obowiązującej w III Rzeszy zasadę: kłam, kłam aż ci uwierzą, a nawet aż ty sam w to uwierzysz! Jedynym obowiązującym kryterium tak spreparowanego i zdeprawionego modelu władzy stała się skuteczność realizacji szaleńczego celu podbicia świata. Pax Germanica umieścił na szczycie swojej  hierarchii rasowej siebie jako ‘rasę panów’ (Übermenschen), zaś w czeluściach  złowieszczego dna umieścił Żydów. W ideologii nazistowskiej dla Żydów zabrakło miejsca, a dla nielicznych, pozostawionych przy życiu Słowian przewidziano rolę niewolników. Totalnie głoszone kłamstwa sączone wówczas do niemieckiej duszy przyniosły rezultat w postaci poparcia przez naród niemiecki zbrodniczej polityki.  Bez wątpienia obok konieczności studiów socjologiczno-politycznych daje to asumpt do przemyśleń nad lichością natury ludzkiej, szczególnie podatnej i łatwo implementującej emocjonalne bodźce negatywne.

Dziś żyjemy w kraju niepodległym. Konstytucja głosi, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym obywateli – demokratycznym państwem prawnym (art. 1 i 2). Czy aby na pewno? Co ma wspólnego z demokracją i wspólnym dobrem polska polityka historyczna i informacyjna sprawowana totalnie przez postsolidarnościowe ekipy w sposób całkowicie arbitralny? Prowadzona bez rzetelnej debaty z narodem, uwzględnia wyłącznie interes polityczny rządzących ugrupowań postsolidarnościowych. Wpływa oczywiście na stan świadomości części społeczeństwa, ale do świadomości tej wsącza jedynie polityczny jad, prawdę wyznawaną i manipulowaną przez siebie, albo traktowaną jedynie jako środek zarządzania. Dziś spośród  środków prowadzenia polityki na naczelne miejsce awansują emocje. Jest to groźne także przez to, że w sensie politycznym jesteśmy raczej narodem młodym, u którego pierwiastek samodzielnego, racjonalnego i strategicznego myślenia bardzo często spychany jest przez łatwo zrozumiałe i przyswajalne myślenie zbudowane na emocjach. Jeden z ojców odzyskanej po zaborach niepodległości określił to gorzką uwagą: „lwią część naszej historii w XIX stuleciu zrobiła młodzież”. Dziś emocje królują zarówno w wewnętrznej walce politycznej postsolidarnościowego obozu, jak również są niestety stałym elementem zewnętrznej polityki państwa. Polska rusofobia to właśnie przykład bezrozumnych, histerycznych fobii, które unoszą się w niczym trujący gaz. Świetnie zrozumiała to młoda polska pisarka Dorota Masłowska, kpiąc z tych fobii w powieści pt. ‘Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną’. Emocje negatywne stają się podstawowym środkiem perswazyjnym. Postsolidarne ekipy korzystają więc z nich i je podsycają. W rezultacie świadomość społeczeństwa jest w znacznym stopniu zamulona, zmanipulowana i spłaszczona, świadomie ukierunkowywana na zaspakajanie przysłowiowej ciepłej wody w kranie.  Zda się nam słyszeć: możemy wam dawać nawet nie jedno ‘500 plus’ (to i tak nie z naszego portfela),  ale na egzystencjalne kwestie dla narodu  monopol dzierżymy my – wyłącznie. Rzetelna debata polityczna jest więc zamknięta. Owszem zdarzają się próby niezależnego myślenia. Wyrażany jest więc zarówno sprzeciw wobec prób podważana wyników II wojny światowej i tworzenia  sprzecznej z prawdą nowej polityki historycznej, jak i wołanie o geostrategiczną refleksję związaną ze szczególnym zagrożeniem dla Polski, wynikającym z położenia naszego kraju na pierwszej linii frontu. Jednak uwagi te zwalczane są natychmiast rzucaniem oszczerstw i gróźb. Lider Dobrej Zmiany nie od dziś  woła, że ten kto domaga się refleksji, walczy o prawdę i wskazuje zagrożenia „nie jest polskim patriotą. Jest albo bardzo niemądry i naiwny, albo realizuje interes Rosji. Nie ma, jak twierdzi, innej możliwości”! Agent Kremla to najczęstszy epitet rzucany w myślących samodzielnie. Pocieszeniem w tej sytuacji jest tylko to, że kłamstwo i obłuda kończy zwykle na śmietniku historii. Jest kwestią czasu kiedy prawda wyzwoli nas z obłudy, kiedy przestaną nas łudzić błyskotki Zachodu i społeczeństwo zrzuci ten niebezpieczny dla narodu czerep pawia i papugi, zakłamania i nieświadomości. Kiedy w pełni zrozumie, że styropianowe  ekipy bez najmniejszego wstydu własny interes przedkładają nad strategiczny interes kraju.

Niebezpieczny nurt tak prowadzonej działalności politycznej widać szczególnie wyraźnie w rewizjonistycznej polityce historycznej. Przykłady wskazują, że polityczny handel można uprawiać nawet na mogiłach naszego Termopile. Do  opinii publicznej ma przebić się więc jako obowiązująca norma pogląd, iż tragiczny Sierpień 44 czcimy nie jako dzień refleksji nad hekatombą  polskich ofiar i pamięci o heroicznym, a wystawionym na oczywistą klęskę bohaterstwie polskich Leonidasów, ale zarazem nieodpowiedzialnością polskich polityków – a jako dzień polskiej chwały, nieomal polskiego zwycięstwa! Również agresywną politykę amerykańskich neokonserwatystów, (niosących narodom ‘amerykańską demokrację’) balansującą pomiędzy wybuchem totalnego światowego konfliktu, a permanentnym kryzysem i regionalnymi amerykańskimi wojnami, mamy brać za politykę zabezpieczającą światowy pokój i bezpieczeństwo. A amerykańskie peany o tym jak to cały świat podziwia Polskę i zapewnienia o niezłomnych uczuciach przyjaźni do Polski pozwoliło ukryć amerykański interes stulecia – realizację za friko własnego strategicznego celu, maksymalnego zbliżenia swoich baz militarnych do granic przeciwnika notabene naruszając paryski układ Rosja-NATO z 1997 roku. Nie mniej, by zachować wszelkie konieczne pozory, polski  ‘przyjaciel’ zagrożony rzekomą rosyjską agresją miał błagać o to, by amerykańskie uzbrojenie i amerykańskie wojsko czym prędzej zasiedliło ‘na stałe’ polskie poligony i by za zasiedlenie polscy podatnicy płacili solidne dolary, zasilając w ten sposób amerykański Departament Obrony. Ta prowokacyjna gra amerykańskich Neokonów, wcale nie była by dla nich tak łatwa, gdyby nie korespondowała, a może nawet nie była zachęcana przez bezrozumne, jadowitą rusofobię ‘polskich przyjaciół’.

Dla obecnej elity nieodróżniającej ogromnie surowego, niekiedy tragicznego okresu ‘utrwalania władzy’, nazywanego okresem stalinowskim,  całe czterdziestolecie po zakończeniu wojny to IV rozbiór Polski i straszna sowiecka okupacja. W tym czasie partyjni sędziowie notorycznie i z lubością skazywali na śmierć bohaterskich żołnierzy wyklętych walczących z sowieckim okupantem o wolną Polskę. Tylko dzięki temu, że Polacy są odważniejsi od ‘ruskich’ zdołaliśmy odzyskać niepodległość i zadzierzgnąć przyjaźń z niezwyciężoną Ameryką oraz odbudować i dziś pielęgnować kwitnącą w Polsce demokrację. Ponieważ Moskwa nadal czyha na nasze terytorium, Stany Zjednoczone dzięki wysiłkowi naszych elit i osobiście prezydenta Dudy stać teraz będą na straży naszego bezpieczeństwa.  Aż trudno uwierzyć, by takie androny wynikały z kompletnego braku elementarnej wiedzy historycznej. Niektóre trolle przypominają jeszcze o dokonywanej przez ‘ruskiego okupanta’ permanentnej kradzieży polskiego majątku (!). Przy tak zbudowanej narracji haniebna likwidacja pomników żołnierzy Armii Czerwonej poległych na polskiej ziemi, żołnierzy dzięki którym uniknęliśmy polskiego holokaustu jest poniekąd logiczna. Dla przykładu, spośród dziesiątków innych przełomowych efektów wysiłku bojowego Armii Czerwonej przypomnę tylko jedną o strategicznym dla nas wymiarze - likwidacja na zawsze nieprzejednanego od pokoleń, zawsze Słowianom wrogiego Ostpreussen. To historyczne wydarzenie dla Polski, osiągnięte w zaciekłych, krwawych bojach z hitlerowską machiną wojenną nigdy niestety nie zostało należycie docenione przez Polskę! Tak zapiekła rusofobia sprzyja agresywnym planom, nawet toczonej w konwencji tzw. zimnej wojny. Nic dziwnego więc, że amerykańskim Neokonom łatwo przyszło osiągnąć pierwszy etap  strategicznego celu zmierzającego do okrążenia i sparaliżowania przeciwnika. Terytorium polskiego ‘przyjaciela’ jako teren  zastępczy amerykańsko-rosyjskiej konfrontacji jest dla amerykańskich przyjaciół idealny. W ten sposób USA mogły by przystąpić nawet do realizacji następnych kroków konfrontacyjnych bez narażania własnego terytorium. Podpisanie przez prezydenta Dudę porozumienia o zwiększonej ilości wojska, o stałym ich stacjonowaniu, o utworzeniu amerykańskich baz w Polsce wydatnie wzmaga światowy wyścig zbrojeń. W Polsce tymczasem duma, a media tańczą kankana.

Pułapka w jakiej znalazła się dziś Polska nie wyklucza, iż polscy ‘serdeczni przyjaciele’ będą zmuszeni, na miarę swego potencjału, do militarnego wsparcia swego przyjaciela w następnych wyprawach wojennych celem ustanowienia w świecie amerykańskiej demokracji. Współudziałem w II wojnie w Zatoce Perskiej w 2003 roku ‘o wolność i demokrację’ Polacy z pewnością zasłużyli na takie wyróżnienie i zaufanie. Prawdziwa przyjaźń nie zna ograniczeń. Amerykanie jednak to przecież nie tylko przyjaciele, ale i perfekcyjni handlowcy wyznający zasadę, iż  biznes jest biznes!. Przypomnieli więc, że przyjaźń nie anuluje kosztów jaki Polska musi ponieść. 2 miliardy dolarów ma więc wynosić nasz wkład w budowę stałej bazy wojsk USA. Do tego dochodzi zakup myśliwców F-35 w cenie niemal 100 mln dolarów, zakup najnowszych dronów, droższego skroplonego gazu  itp. Niebezpieczeństwo wynikające z przyjęcia przez Polskę funkcji uzbrojonego amerykańskiego lotniskowca rodzi pytanie czy abstrahując od zasadniczych geostrategicznych wątpliwości – Polskę, bez istotnego uszczerbku dla budżetu polskiej służby zdrowia, infrastruktury, przemysłowych inwestycji, budżetu polskich rodzin, stać na takie wydatki. Słychać odpowiedź, że w obliczu zagrożenia ze strony Moskwy, nie wolno zapominać, że bezpieczeństwo kosztuje, a przecież jest ono dla Polaków bezcenne. Narracja ta wynika nie z przesłanek merytorycznych lecz z głęboko wdrukowanej rusofobii. Każda fobia jest przejawem kompleksu i choroby. Polskie kompleksy to wynik z jednej strony napuszonego bezpodstawnego poczucia wyższości - kabotyńskiej postawy, z drugiej poczucia niższości wynikającego z porównania osiągnięć i możliwości własnych i sąsiadów. Antyrosyjskie fobie są nie tylko chore, są też dla przyszłości Polski groźne. Prowadzą też do zastoju polskiej gospodarki i zubożenia polskich rodzin. Wyłącznie odbudowa normalnych, partnerskich i dobrych stosunków w Federacją Rosyjską w słowiańskim świecie, zerwanych jakże nieodpowiedzialnie i pochopnie przed laty może Polskę wyprowadzić na drogę spokojnego rozwoju.                           











                             









wtorek, 16 kwietnia 2019

Notre Dame płonie!



Płonie katedra Notre Dame! To wstrząsający obraz. Notre Dame to symbol Paryża. Nie tylko! To symbol chrześcijańskiej Europy. Czy dramat Notre Dame zapowiada upadek naszego chrześcijańskiego dziedzictwa? Mam nadzieję, że mimo ziejących pustką europejskich kościołów,    mimo stale postępującej agresywnej laicyzacji – dziedzictwo to nie spłonie wraz ze swoją katedrą. Na przekór złemu losowi pełna odbudowa tej wspaniałej świątyni staje się priorytetem i potrzebą wręcz najpilniejszą. Jest to pożądane i możliwe. Warszawy w roku 1945 już prawie nie było, a jednak dzięki wysiłkowi całego społeczeństwa, na przekór szatańskim planom, mogliśmy w końcu zaśpiewać: Jest Warszawa, po prostu jest (..) Jest Warszawa, na zawsze jest. Miejmy nadzieję, że i paryżanie, i wielu Europejczyków wkrótce będzie mogło (wkrótce a więc za kilka lat) zanucić: Jest znów Notre Dame na zawsze jest!

środa, 6 lutego 2019

Apel Franciszka


Jakiż ten polski świat byłby spokojniejszy, nie tak zakłamany i wojowniczy, prymitywnie antypolski, lichy i służalczy, wymachujący jak dawniej polską szabelką dla obrony obcych interesów, wolny od irracjonalnej fobii antyrosyjskiej i antysemickiej – wrogości wobec „obcego”, wobec bliźnich. Zdrowszy i bezpieczniejszy. Ten nasz polski świat! Byłby, byłby gdyby te nasze „katołyki” zamiast bić brawo i przymilnie kłaniać się Franciszkowi zechcieli choć raz papieża wysłuchać i się Jego posłuchać! Oto dziś, bezpośrednio po wizycie na Półwyspie Arabskim, Franciszek  zwracając się do Polaków powiedział: "Spotkania z ludźmi różnych kontynentów, kultur i religii, podobnie jak to w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, uświadamiają nam jak ważną sprawą dla świata jest pokój, dialog i braterstwo ludzi. Tak, to także do was, katoliccy politycy, mówił papież. On nie potrzebuje pokłonów i braw. Wystarczy ten papieski apel spełnić.  


wtorek, 22 stycznia 2019

Iran i Anglia w operacjach MSZ



Drogi Czytelniku, czy odnotowałeś to niewątpliwie zasługujące na uwagę wydarzenie jakim było polecenie generała Joe Cowboya, którego z wyjątkiem Natana Elejahu, Mykoły Patrosenki i Jasia Kapusty świat nie cierpi? Przypomnę więc, że gen. Cowboy polecił Kapuście podłożenie na istniejącym już polu minowym nowego ładunku wybuchowego. Skądinąd nie było z tym problemu – w świecie powszechnie bowiem  wiadomo, że Kapusta – dowódca naszego  niezwyciężonego plutonu, wobec swego Pana słynie z pruskiego, ślepego posłuszeństwa. I nie bacząc na konsekwencje nawet utraty życia przez członków własnego plutonu już rozpoczął przygotowania do wykonywania tej prowokacyjnej niebezpiecznej misji… Wstałem! To był tylko sen. Ponury i dręczący. Nie dziw się więc, że budząc się z całych sił zakrzyczałem ‘a kysz! a kysz!’. W swojej polskiej naiwności myślałem, że więc ta senna mara, ta szmira upiorna odejdzie w niebyt. Ale to złudzenie. Oto na jawie słyszę, bo na cały świat rozległ się głos JE Sekretarza Stanu naszego wielkiego, jedynego opiekuna, suwerena i hegemona, szlachetnego dziedzica naszej prowincji, który  oznajmił światu, że zlecił nam zorganizowanie konferencji w sprawie przygotowania uderzenia na państwo Persów. Struchlałem! Nie trwało to długo, bowiem wkrótce usłyszałem, że nasz aktualny pan od kontaktów ze światem jak Filip z konopi wyrwał się właśnie przed szereg. Otóż niczym nowy pracownik, który podlizuje się szefowi, w sprawie Brexitu przymila się Anglikom proponując w spornej i newralgicznej kwestii ceł ograniczenie opcji Backstop do 5 lat. Działa więc wbrew uzgodnionym planom i interesom wszystkich pozostałych (nie licząc RP i ZK)  26 państw UE, szczególnie Irlandii dla której kwestia ta ma znaczenie absolutnie podstawowe. Tam, w trosce o interesy Wuja Sama, tu w trosce o interesy „niezmiennie stałego” naszego strategicznego przyjaciela – za to wbrew strategicznym interesom własnym.  Cóż, taki mamy klimat… w polityce!  

poniedziałek, 26 listopada 2018

Okiem seniora


Wojna hybrydowa z Federacją Rosyjską postępuje. Aktualnie w szpicy tego frontu pozostaje, jak wiadomo, wyzwolona z suwerenności już  „amerykańska” Ukraina. Oto wczoraj, a więc w minioną niedzielę nastąpił kolejny krok tej niewypowiedzianej, niebezpiecznej wojny. Na morzu Azowskim w pobliżu Krymu, kilka zuchwałych lub wybranych do wykonania zadań specjalnych ukraińskich jednostek morskich, przekraczając nielegalnie państwową granicę Rosji zmierzało prawdopodobnie  w kierunku Krymu, ignorując w ten sposób wolę Krymian integracji z Rosją i decyzję najwyższych władz Rosji. Jednostki te zlekceważyły polecenia wycofania się poza granice państwa. Pyszałkowata załoga wzmacniana przez Wuja Sama w swej nienawiści i bucie dalej  gorliwie wykonywała polecenia prowokowania Rosji. Została ostrzelana, a jednostki próbujące głębiej wtargnąć na teren Federacji zatrzymane. Zdecydowana akcja rosyjskiej straży granicznej w ochronie swych  granic spotkała się z ostrą reakcją wiernych sojuszników Stanów Zjednoczonych. A w robieniu z białego czarne i odwrotnie wierni sojusznicy są mistrzami. Twierdzą więc, że choć zbliżają się na Ukrainie wybory, to nie potrzeba nakręcania w elektoracie przez Poroszenkę spirali „patriotyzmu”, by wywołać tę prowokację, lecz… to Putin potrzebuje mobilizacji społeczeństwa, więc to prowokacja Putina! Oczywiście, im częściej i mocniej będzie się tę polityczne kłamstwa powielać, tym większa szansa, że się je upowszechni. Jak mawiał nasz znany klasyk i aktualny spec od mediów „ciemny lud wszystko kupi”. Tymczasem agencyjne doniesienia z ostatniej dosłownie chwili potwierdzają, iż w przeddzień wyborów Poroszenko ma swój własny interes w zaostrzaniu sytuacji polityczno-militarnej na Ukrainie. Oto bowiem Poroszenko ogłasza STAN WOJENNY, na razie do 25 stycznia przyszłego roku. W tej sytuacji może się więc okazać, że wybory w ogóle się nie odbędą, a Poroszenko jako gwarant  „niepodległej Ukrainy” - na urzędzie prezydenta musi pozostać.
Tymczasem z godziny na godzinę histeria wywołana przez wiernych sojuszników rozkręca się na całego. Kijów stwierdza, że ze strony rosyjskiej doznał aktu agresji wojskowej w związku z czym zgłasza swoje prawo do „samoobrony”  ogłaszając równocześnie alarm bojowy. Ukraina już żąda utworzenia międzynarodowej koalicji przeciwko Rosji, a w Kijowie pod ambasadą Rosji trwają antyrosyjskie demonstracje. Na dziś w sprawie wydarzeń na morzu Azowskim zwołano posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, a sekretarz generalny NATO Stoltenberg ogłosił na dziś posiedzenie komitetu NATO-Ukraina. Rząd polski nie pozostaje w tyle. Ministerstwo Spraw Zagranicznych już wyraziło stanowcze potępienie „rosyjskiej agresji”, a min.Szczerski stwierdza, że wśród sojuszników rozważyć należy zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Zapewne reszta sojuszników także niebawem dołączy do chóru oburzonych, a ich stopień oburzenia zależeć będzie jedynie od stopnia wierności ich patronowi. Czas pokaże czym histeria ta się skończy. Jednak już dziś widać wyraźnie ich prowokacyjne tło zmierzające co najmniej do podniesienia na wyższy szczebel zimnej wojny i osłabienia Rosji. Oby ta zabawa nie była zabawą pod beczką prochu z zapałkami.    



czwartek, 16 sierpnia 2018

Klimat to wyzwanie większe niż deforma sądów


Klimat to wyzwanie większe niż deforma sądów

Natura nie skąpi nam wrażeń. Oto mieliśmy ostatnio okazję nocą podziwiać deszcz meteorów. To właśnie nadlatujący rój  Perseidów powoduje ten nadzwyczajny spektakl wizualnie  przypominający  spadające gwiazdy. Wielu obserwatorom ów astronomiczny spektakl dostarczył świeżych, wręcz dziecięcych  wrażeń. Do tego jeszcze krwawo czerwony księżyc!  Kto w tej niecodziennej prezentacji nieba nie uczestniczył - poniósł stratę, której naprawić już nie zdoła. Następnym razem czerwony księżyc ma się ukazać bowiem w …2123 roku!
I jeszcze upały. Fala uporczywych upałów nawiedza naszą planetę.  Tak wysokie temperatury grożą udarem cieplnym, niewydolnością ze strony wielu narządów, zwłaszcza u osób starszych i u dzieci. W samej tylko kanadyjskiej prowincji Quebec fala ta w ciągu paru dni spowodowała zgon co najmniej 54 osób. W Polsce temperatura przekracza miejscami  36 stopni! Upałom towarzyszy susza, a równocześnie gwałtowne burze, tornada i huragany. Cierpi rolnictwo. Cierpi cała przyroda. Cierpią ludzie dotknięci żywiołem. Płoną lasy już nie tylko w gorącej Grecji czy Kalifornii, płoną już w północnej  Skandynawii  i na Alasce. Ludzie tracą dobytek życia. Temperatura wody w polskich Międzyzdrojach niczym nie ustępuje tej z francuskiej Riwiery. Instytut Meteorologii  wydaje ostrzeżenia najwyższego 3 stopnia - upały zagrażają życiu! Uczeni wyodrębnili 27 sposobów w jaki upał może człowieka zabić. Nic dziwnego przeto, że karetki na sygnale co chwile pędzą na ratunek nie tylko seniorom i z dala już słychać ich  przerażające wycie. Czy jeszcze zdążą? Dla wielu ta fala lejącego się z nieba żaru oznacza kres. Mroczny Wielki Architekt bowiem, jak doświadczony  selekcjoner z łatwością odnajdujący  wybrane, gotowe  a rebours  dusze umieszcza na swej proskrypcyjnej, tajnej  liście. Są dusze, które błagają o litość, ale  są i takie, które przeciwnie proszą o szybkie powołanie, o umieszczenie na proskrypcyjnej liście na czołowym miejscu. Ale On według Swego porządku sprawiedliwy na prośby nie odpowiada. Zresztą, czyż ci zdeterminowani mają prawo żądać i Jego decyzji nie szanować?
Fala trwających upałów ma też aspekt uniwersalny. Z zasygnalizowanych kataklizmów w wymiarze globalnym groźniejsza wydaje się susza. Ona prostą drogą prowadzi do powszechnego głodu. W skrajnych wypadkach do zagłady ludów i narodów. Przykład zagłady  Majów, ludu który stał się ofiarą długotrwałej suszy, a w konsekwencji głodu i pragnienia wskazuje dobitnie na dramatyczną wagę problemu. Gigantyczna susza, największa na tym terenie od 2 tysięcy lat  określana przez naukowców jako „megasuszą” spowodowała, że nie upłynęło 200 lat i wspaniale rozwinięta cywilizacja Majów legła w gruzach.  Dla świata zwierząt zmiany klimatu, nieuchronnie prowadzą do konieczności poszukiwania nowych warunków pozwalających na przetrwanie. Spektakularny przykład dostarczają nam historyczne już mamuty. W nauce przyjmuje się, że ponad 5 tysięcy lat temu właśnie globalne ocieplenie, skutkujące brakiem wody i pożywienia  spowodowało wyginięcie ostatnich mamutów na kuli ziemskiej. Czy dziś w XXI wieku, na skutek braku pożywienia w oceanach i skrajnego ich zanieczyszczenia nie to samo grozi potężnym orkom – nadzwyczajnym w swej społecznej dojrzałości i wzruszającej wrażliwości? W tym miejscu  nie sposób nie przypomnieć wydarzenia, które poruszyło światową opinię. Przyrodnikom udało się bowiem nagrać film pokazujący dorosłą orkę, która  przez 17 dni nie mogła rozstać się ze swą zmarłą córkę, Przepłynęła ze swoim stadem co najmniej 1000 kilometrów unosząc jej martwe ciało, nie pozwalając by opadało na cmentarzysko oceanicznego dna. A orki giną z głodu. Ludzie w sposób niemal przemysłowy organizują łowiska  łososi i spokrewnionych z nimi ryb, które stanowią podstawowe pożywienie tych morskich ssaków. Nie jest więc przesadą gdy stwierdzimy, że ludzie po prostu ssakom tym pokarm wyjadają.   A potrzeby rosną, ludzi przybywa!
Galopujące przeludnienie naszej planety jest faktem, na który nie potrafimy znaleźć odpowiedzi. A brak odpowiedzi i postępujące rabunkowe gospodarowanie ograniczonymi zasobami naszej planety będzie narastać, prowadząc do gwałtownych zmian klimatu. Powtarzające się susze skutkują wyjałowienia gleby i brakiem wody. Nadchodzi czas, w którym dostęp do wody na wielu obszarach nasze planety będzie głównym źródłem konfliktów, a nawet wojen. Emisja gazów cieplarnianych przyczynia się coraz bardziej do zjawiska zamiany naszej planety  w swoistą szklarnię. Już teraz Ziemię dopadły nieznane dotąd procesy, które budzą niepokój, wśród nich:  topienie arktycznych lodów morskich wokół bieguna północnego,  rozpad hydratów metanu spoczywających na dnie oceanów, zanik lasów tropikalnych i lasów półkuli północnej, a także zmniejszenie pokrywy śnieżnej w tym regionie. Szczególna groźba dla planety zawisła na skutek sytuacji na subkontynencie półkuli północnej, zwłaszcza na przeogromnej Syberii. Na tych nieprzebranych terenach wiecznej zmarzliny postępujące ocieplenie klimatu powoduje szybkie jej topnienie. Już dziś na części terenu wieczna zmarzlina zamienia się w bagno i trzęsawisko. Osiadają, a nawet zapadają się  budynki, tereny stają się niedostępne. Przez miliony lat teren ten gromadził ogromne ilości materii organicznej zamrożonej w glebie. Topienie tej zmarzliny uwalnia zgromadzoną tam materię.  Szczątki roślin i zwierząt zaczną gnić, wydzielając do atmosfery metan i dwutlenek węgla. Metan – trujący, eksplodujący gaz, szczególnie dla nas groźny jako gaz cieplarniany i pod tym względem wielokrotnie groźniejszy od dwutlenku węgla. Jeśli nie zdołamy zahamować procesu uwalniania się metanu do atmosfery ziemskiej – Ziemi grozi gwałtowny wzrost temperatury i zagłada. Świat powoli zaczyna doceniać wagę problemu. Media na przykład przypomniały ostatnio, że sławni naukowcy  z Massachusetts Institute of Technology (MIT) już w 1973 roku opracowali model komputerowy przewidując koniec świata na rok 2040!  Przyjęto, iż gwałtowna zmiana klimatu, wysoki poziom zanieczyszczeń oraz przeludnienie spowoduje globalną apokalipsę już właśnie w 2040 roku. Na koniec przypomnieć warto, że w historii świata wielokrotnie przepowiadano dokładne daty końca świata. Wróżby te – czego jesteśmy dowodem – okazywały się „nieco” przesadzone. Bez podawania daty, a więc bardziej roztropną wizję końca świata zaprezentował w swej profetycznej Apokalipsie św. Jan pisząc: „I widziałem, gdy zdjął szóstą pieczęć, że powstało trzęsienie ziemi i słońce pociemniało jak czarny wór, a księżyc poczerwieniał jak krew, I gwiazdy niebieskie spadały na ziemię…”. (Św.Jan. Objawienie 6.12-13). Ha! Gdyby Św. Jan znał moc współczesnych komputerów na pewno my znalibyśmy dziś precyzyjniej wyrażoną przez Niego profetyczną wizję czerwonego księżyca i spadających gwiazd poprzedzających koniec świata...


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Trzy trafienia którymi przekłuto balon



Dziś, po meczu z Kolumbią media wyżywają się na polskich piłkarzach, na p. Adamie Nawałce, nawet na Zbigniewie Bońku. Epitety „dziady”, „cieniasy”, „dziurawa obrona”, „Mundial 4K..: Kolumbia, Kazań, Klęska, a czwarte K – proszę sobie dopisać..”. Płacz, złość i katzenjammer to dzisiejsza polska medialna rzeczywistość. Doprawdy o tę narodową depresję można się niepokoić. Na Polskę bowiem, jak grom z jasnego nieba spadło nieszczęście! Jakże teraz ten najnowszy polski dramat, te wszystkie zawiedzione nadzieje, ataki serca, nieprzespane noce, polskie frustracje – całe to zło, jakże teraz przeżyjemy?….  

Sfrustrowanym i załamanym radzę więc poznać rzeczywistą miarę rzeczy. Bo choć już starożytni Grecy pouczali, że to „człowiek jest miarą wszystkich rzeczy”, jednak zasada ta przez swą uniwersalną wartość, jak ulał, pasuje też do naszego dzisiejszego rozgoryczenia. Najpierw bowiem z kopaczy piłki zrobiliście bohaterów narodowych. Jeden to już za życia ma swoją ulicę, gdyby wczoraj dobrze kopnął piłkę do bramki, to pewnie i niejedno polskie miasto miałoby ochotę zmienić swą nazwę, by odtąd nazywać się modnie w nawiązaniu do nazwiska współczesnych bohaterów np. „Lewygród”. Podobno niejeden przymierza się (z protekcją NAJWYŻSZYCH WŁADZ) do doktoratu na temat „Różnice w ilości spalanych kalorii wynikających z kopnięcia piłki prawą lub lewą nogą w meczu o wszystko, w przeciwieństwie do meczu o honor”.

Miejcie szanowni pismacy trochę dystansu do zajęć tych panów. Zrobiliście z nich bóstwa, które miały zaspakajać waszą próżność, a nawet niekiedy wasze strategiczne cele. Ilustrują to choćby takie pismaki, które wobec naszych kopaczy zgłaszają pretensje, iż nie złożyli dotąd Putinowi poważnego protestu z powodu „bezprawnego” przetrzymywania zgłodniałego ukraińskiego reżysera w pace, niejakiego pana Sencowa i nie zażądali natychmiastowego jego nakarmienia i wypuszczenia. Oczywiście, rozumie się samo przez się, że w kwestii interwencji naszych chłopców z boiska - nawet najmniejsza aluzja nie może odnosić się do sprawy szefa Kijowskiego biura RIA Novosti Kiryła Wyszynskiego aresztowanego przez władze Ukrainy i przetrzymywanego w pudle pomimo interwencji UE, która wezwała Kijów do przestrzegania praw człowieka. Nie jest to bowiem nasza sprawa, a tym bardziej sprawa dla naszych chłopców, którzy pojechali by grać, a nie politykować. Co innego sprawa Sencowa, którą dzięki światowym ale i naszym mediom zna cały świat.  Słyszałem więc w mediach, że ruskiej publiczności (też ogłupiałym kibicom) nasi chłopcy powinni przynajmniej pokazać gest Kozakiewicza, lub po meczu zdjąć koszulkę, by na piersiach lub plecach pokazać całemu światu gdzie mają Putina. W uzasadnieniu tego żądania wskazywano, że Polacy to przecież dzielny i szlachetny naród więc nie możemy pozwolić na dalszą bolszewicką dyktaturę Putina. Wolność dla Sencowa! To szlachetne przesłanie powinno być ich zdaniem hasłem ruskiego Mundialu. Tymczasem jak do tej pory naszym chłopakom ani w głowie takie protesty. Mówią, że są od kopania, a nie od politykowania. Ale w tej sprawie na zrozumienie oficjalnej agendy liczyć nie mogą. Przecież, powiadają,  są quasi ambasadorami Polski, a dziś Polska to kraj NATO, przyjaciel Ukrainy i przeciwnik wrogiej Putinowskiej Rosji. Więc czy mają prawo twierdzić, że jako piłkarze są apolityczni? Czy są sportowcami, czy chempionami dworu? Zresztą, czy ktoś się o to ich pytał? A przecież to nasze zwykłe chłopaki, krew z krwi, kość z kości współczesnej naszej młodzieży. To także wy przewróciliście im w głowach akceptując ich horrendalne zarobki. A pieniądze zdemoralizują nawet najbardziej skromnego. Więc trudno się dziwić, że teraz w ich głowach tylko do włosów żel, kasa i szmal. A jak nadmiar szmalu to i dziwki. Zejdźcie pismaki na ziemię. To wy jesteście winni tej nakręconej spirali, tego napompowanego balona, który jak nie teraz, to za rok, za dwa musiał pęknąć. Obecnie przekłuli go panowie kopacze z Afryki i Płd.Ameryki i to wszystko! Wreszcie na ulicach w Polsce był wczoraj spokój. Zresztą, uchroniło to PADa od dylematu, bo gdyby wygrali, to zgodnie ze swymi prezydenckimi praktykami być może udać by się musiał do ich szatni, by razem z kopaczami podskakiwać, tańczyć i cieszyć się, a przecież wygrana byłaby na tej strasznej ruskiej ziemi! Więc PAD mógł stać przed trudnym wyborem, a tak wszystko OK. Życzę spokoju i dobrego „pomyślunku”.

Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...