Etykiety

piątek, 21 sierpnia 2020

Profesor Walicki nie żyje

 

Profesor Andrzej Walicki nie żyje. W dniu wczorajszym najbliżsi Profesora poinformowali opinię publiczną o Jego śmierci. Światowa nauka historii idei i filozofii poniosła trudną do pogodzenia stratę. Profesor był jednym z twórców słynnej warszawskiej szkoły historyków idei. Uczony prowadził wykłady na kilku uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych i Australii. Był wybitnym znawcą filozofii i kultury rosyjskiej – w dziedzinie tej był niekwestionowanym światowym ekspertem.            

Nie sposób nie wymienić tu takich fundamentalnych dzieł, publikowanych w języku polskim, ale także w języku angielskim, jak  „Osobowość a historia. Studia z dziejów literatury i myśli rosyjskiej" (1959), „W kręgu konserwatywnej utopii” (1964),  „Rosyjska filozofia i myśl społeczna od Oświecenia do marksizmu” (1973), "Między filozofią, religią i polityką. Studia o myśli polskiej epoki romantyzmu"(1983), "Polska, Rosja, marksizm. Studia z dziejów marksizmu i jego recepcji.”(1983), „Spotkania z Miłoszem” (1985) „ Za pracę pt. „Rosja, katolicyzm i sprawa Polska" został nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2003 - znalazł się w finale. Ostatnia książka prof. Walickiego - "O Rosji inaczej" - ukazała się w 2019 roku.

Polskiego patriotę i uczonego profesora Andrzeja Walickiego obok naukowych zainteresowań podstawowych nurtował problem polskiego patriotyzmu, szczególnie po polskich radykalnych przemianach ustrojowych. W serii Idee wydawanych przez Res Publica w pracy „Trzy patriotyzmy” (1991) w lapidarnym skrócie przedstawił historyczny zarys wielorakich koncepcji polskiego patriotyzmu. Autor wyróżniał więc patriotyzm jako wierność narodowej woli rozumianej jako manifestacja zewnętrznej i wewnętrznej suwerenności. Drugą koncepcją zdefiniował jako wierność idei narodowej, którą Polacy dziedziczą po przodkach. Trzecia to rozumienie patriotyzmu jako obrona realistycznie pojmowanego interesu narodowego. Po szczegółowej analizie każdego z tych koncepcji jak przewijała się w polskim myśleniu o patriotyzmie, o polskości – Autor w konkluzji wyraża troskę i apeluje o „nowoczesny realizm polityczny, który aktualny jest również po politycznym zwycięstwie nad komunizmem”.  Niezależność i uczciwość naukowa uczonego nie była mile widziana przez aktualne grupy trzymającą stery polskiego myślenia o polskości, o patriotyzmie. Profesor Andrzej Walicki wybitny, znany w świecie historyk idei i filozof był przez współczesnych post solidarnościowców spychany na margines, pomijany, wręcz skreślany jako wybitny polski naukowiec i strateg politycznych idei.

Zmarły pozostawił po sobie imponujący dorobek ponad 400 prac naukowych, niezależnie od około 20 tytułów oddzielnych książkowych prac. Cześć Jego pamięci!    

niedziela, 19 kwietnia 2020

Getto Warszawskie walczy !


Getto Warszawskie walczy !

Warszawskie getto walczy! 17 kwietnia 1943 roku Żydzi zamknięci w nieludzkich warunkach warszawskiego getta rozpoczęli nierówną walkę z niemieckim barbarzyńcą.  Do walki z oddziałami SS, oddziałami Wehrmachtu i Gestapo stanęli licho uzbrojeni bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego ze świadomością  nieuchronnej katastrofy. 
Militarne realia nie mogły być nieznane. Były oczywiste. A jednak walkę krwawą –  na śmierć i życie podjęto. Celem tego heroicznego, tragicznie przegranego boju była walka o żydowską, ludzką godność, o ludzkie człowieczeństwo.

W diapazonie wielkich wartości cel podjętej przez powstańców walki lokuje ją na miejscu najwyższym. Walcząc o swoją godność – walczyli o godność ludzką moją i twoją,

Cześć Ich pamięci !

sobota, 15 czerwca 2019

Cancan na lotniskowcu



To, że ‘Dobra zmiana’ w sprawach egzystencjalnych dla Narodu systematycznie próbuje  wmówić Polakom, że białe jest czarne, a czarne to białe –  w zasadzie znamy. W krajach autorytarnych gdzie strategiczne cele ma prawo wyznaczać tylko Naczelny Wódz, dostęp do ucha narodu ma prawo mieć tylko wybrana kasta popierająca cele Wodza.                 
Przykłady z niedawnej historii ukazują dramatyczne skutki totalitarnie sprawowanego rządu dusz. W XX wieku najbardziej dobitnym tego przykładem była polityka III Rzeszy. Hitlerowskie Niemcy nie wahały się brutalnie sterować świadomością społeczeństwa. Nieliczne próby niezależnego myślenia były zwalczane niczym najcięższe zbrodnie. Regułą było notoryczne wykorzystywanie narzędzi prawa do wszelkich gier politycznych. Ustawy Norymberskie będące hańbą współczesnego świata stały się wygodnym instrumentem realizacji celów hitlerowskiej władzy. Nie wahano się powołać nawet specjalny resort – ministerstwo propagandy. A jego minister dr Joseph Goebbels  podniósł do rangi reguły obowiązującej w III Rzeszy zasadę: kłam, kłam aż ci uwierzą, a nawet aż ty sam w to uwierzysz! Jedynym obowiązującym kryterium tak spreparowanego i zdeprawionego modelu władzy stała się skuteczność realizacji szaleńczego celu podbicia świata. Pax Germanica umieścił na szczycie swojej  hierarchii rasowej siebie jako ‘rasę panów’ (Übermenschen), zaś w czeluściach  złowieszczego dna umieścił Żydów. W ideologii nazistowskiej dla Żydów zabrakło miejsca, a dla nielicznych, pozostawionych przy życiu Słowian przewidziano rolę niewolników. Totalnie głoszone kłamstwa sączone wówczas do niemieckiej duszy przyniosły rezultat w postaci poparcia przez naród niemiecki zbrodniczej polityki.  Bez wątpienia obok konieczności studiów socjologiczno-politycznych daje to asumpt do przemyśleń nad lichością natury ludzkiej, szczególnie podatnej i łatwo implementującej emocjonalne bodźce negatywne.

Dziś żyjemy w kraju niepodległym. Konstytucja głosi, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym obywateli – demokratycznym państwem prawnym (art. 1 i 2). Czy aby na pewno? Co ma wspólnego z demokracją i wspólnym dobrem polska polityka historyczna i informacyjna sprawowana totalnie przez postsolidarnościowe ekipy w sposób całkowicie arbitralny? Prowadzona bez rzetelnej debaty z narodem, uwzględnia wyłącznie interes polityczny rządzących ugrupowań postsolidarnościowych. Wpływa oczywiście na stan świadomości części społeczeństwa, ale do świadomości tej wsącza jedynie polityczny jad, prawdę wyznawaną i manipulowaną przez siebie, albo traktowaną jedynie jako środek zarządzania. Dziś spośród  środków prowadzenia polityki na naczelne miejsce awansują emocje. Jest to groźne także przez to, że w sensie politycznym jesteśmy raczej narodem młodym, u którego pierwiastek samodzielnego, racjonalnego i strategicznego myślenia bardzo często spychany jest przez łatwo zrozumiałe i przyswajalne myślenie zbudowane na emocjach. Jeden z ojców odzyskanej po zaborach niepodległości określił to gorzką uwagą: „lwią część naszej historii w XIX stuleciu zrobiła młodzież”. Dziś emocje królują zarówno w wewnętrznej walce politycznej postsolidarnościowego obozu, jak również są niestety stałym elementem zewnętrznej polityki państwa. Polska rusofobia to właśnie przykład bezrozumnych, histerycznych fobii, które unoszą się w niczym trujący gaz. Świetnie zrozumiała to młoda polska pisarka Dorota Masłowska, kpiąc z tych fobii w powieści pt. ‘Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną’. Emocje negatywne stają się podstawowym środkiem perswazyjnym. Postsolidarne ekipy korzystają więc z nich i je podsycają. W rezultacie świadomość społeczeństwa jest w znacznym stopniu zamulona, zmanipulowana i spłaszczona, świadomie ukierunkowywana na zaspakajanie przysłowiowej ciepłej wody w kranie.  Zda się nam słyszeć: możemy wam dawać nawet nie jedno ‘500 plus’ (to i tak nie z naszego portfela),  ale na egzystencjalne kwestie dla narodu  monopol dzierżymy my – wyłącznie. Rzetelna debata polityczna jest więc zamknięta. Owszem zdarzają się próby niezależnego myślenia. Wyrażany jest więc zarówno sprzeciw wobec prób podważana wyników II wojny światowej i tworzenia  sprzecznej z prawdą nowej polityki historycznej, jak i wołanie o geostrategiczną refleksję związaną ze szczególnym zagrożeniem dla Polski, wynikającym z położenia naszego kraju na pierwszej linii frontu. Jednak uwagi te zwalczane są natychmiast rzucaniem oszczerstw i gróźb. Lider Dobrej Zmiany nie od dziś  woła, że ten kto domaga się refleksji, walczy o prawdę i wskazuje zagrożenia „nie jest polskim patriotą. Jest albo bardzo niemądry i naiwny, albo realizuje interes Rosji. Nie ma, jak twierdzi, innej możliwości”! Agent Kremla to najczęstszy epitet rzucany w myślących samodzielnie. Pocieszeniem w tej sytuacji jest tylko to, że kłamstwo i obłuda kończy zwykle na śmietniku historii. Jest kwestią czasu kiedy prawda wyzwoli nas z obłudy, kiedy przestaną nas łudzić błyskotki Zachodu i społeczeństwo zrzuci ten niebezpieczny dla narodu czerep pawia i papugi, zakłamania i nieświadomości. Kiedy w pełni zrozumie, że styropianowe  ekipy bez najmniejszego wstydu własny interes przedkładają nad strategiczny interes kraju.

Niebezpieczny nurt tak prowadzonej działalności politycznej widać szczególnie wyraźnie w rewizjonistycznej polityce historycznej. Przykłady wskazują, że polityczny handel można uprawiać nawet na mogiłach naszego Termopile. Do  opinii publicznej ma przebić się więc jako obowiązująca norma pogląd, iż tragiczny Sierpień 44 czcimy nie jako dzień refleksji nad hekatombą  polskich ofiar i pamięci o heroicznym, a wystawionym na oczywistą klęskę bohaterstwie polskich Leonidasów, ale zarazem nieodpowiedzialnością polskich polityków – a jako dzień polskiej chwały, nieomal polskiego zwycięstwa! Również agresywną politykę amerykańskich neokonserwatystów, (niosących narodom ‘amerykańską demokrację’) balansującą pomiędzy wybuchem totalnego światowego konfliktu, a permanentnym kryzysem i regionalnymi amerykańskimi wojnami, mamy brać za politykę zabezpieczającą światowy pokój i bezpieczeństwo. A amerykańskie peany o tym jak to cały świat podziwia Polskę i zapewnienia o niezłomnych uczuciach przyjaźni do Polski pozwoliło ukryć amerykański interes stulecia – realizację za friko własnego strategicznego celu, maksymalnego zbliżenia swoich baz militarnych do granic przeciwnika notabene naruszając paryski układ Rosja-NATO z 1997 roku. Nie mniej, by zachować wszelkie konieczne pozory, polski  ‘przyjaciel’ zagrożony rzekomą rosyjską agresją miał błagać o to, by amerykańskie uzbrojenie i amerykańskie wojsko czym prędzej zasiedliło ‘na stałe’ polskie poligony i by za zasiedlenie polscy podatnicy płacili solidne dolary, zasilając w ten sposób amerykański Departament Obrony. Ta prowokacyjna gra amerykańskich Neokonów, wcale nie była by dla nich tak łatwa, gdyby nie korespondowała, a może nawet nie była zachęcana przez bezrozumne, jadowitą rusofobię ‘polskich przyjaciół’.

Dla obecnej elity nieodróżniającej ogromnie surowego, niekiedy tragicznego okresu ‘utrwalania władzy’, nazywanego okresem stalinowskim,  całe czterdziestolecie po zakończeniu wojny to IV rozbiór Polski i straszna sowiecka okupacja. W tym czasie partyjni sędziowie notorycznie i z lubością skazywali na śmierć bohaterskich żołnierzy wyklętych walczących z sowieckim okupantem o wolną Polskę. Tylko dzięki temu, że Polacy są odważniejsi od ‘ruskich’ zdołaliśmy odzyskać niepodległość i zadzierzgnąć przyjaźń z niezwyciężoną Ameryką oraz odbudować i dziś pielęgnować kwitnącą w Polsce demokrację. Ponieważ Moskwa nadal czyha na nasze terytorium, Stany Zjednoczone dzięki wysiłkowi naszych elit i osobiście prezydenta Dudy stać teraz będą na straży naszego bezpieczeństwa.  Aż trudno uwierzyć, by takie androny wynikały z kompletnego braku elementarnej wiedzy historycznej. Niektóre trolle przypominają jeszcze o dokonywanej przez ‘ruskiego okupanta’ permanentnej kradzieży polskiego majątku (!). Przy tak zbudowanej narracji haniebna likwidacja pomników żołnierzy Armii Czerwonej poległych na polskiej ziemi, żołnierzy dzięki którym uniknęliśmy polskiego holokaustu jest poniekąd logiczna. Dla przykładu, spośród dziesiątków innych przełomowych efektów wysiłku bojowego Armii Czerwonej przypomnę tylko jedną o strategicznym dla nas wymiarze - likwidacja na zawsze nieprzejednanego od pokoleń, zawsze Słowianom wrogiego Ostpreussen. To historyczne wydarzenie dla Polski, osiągnięte w zaciekłych, krwawych bojach z hitlerowską machiną wojenną nigdy niestety nie zostało należycie docenione przez Polskę! Tak zapiekła rusofobia sprzyja agresywnym planom, nawet toczonej w konwencji tzw. zimnej wojny. Nic dziwnego więc, że amerykańskim Neokonom łatwo przyszło osiągnąć pierwszy etap  strategicznego celu zmierzającego do okrążenia i sparaliżowania przeciwnika. Terytorium polskiego ‘przyjaciela’ jako teren  zastępczy amerykańsko-rosyjskiej konfrontacji jest dla amerykańskich przyjaciół idealny. W ten sposób USA mogły by przystąpić nawet do realizacji następnych kroków konfrontacyjnych bez narażania własnego terytorium. Podpisanie przez prezydenta Dudę porozumienia o zwiększonej ilości wojska, o stałym ich stacjonowaniu, o utworzeniu amerykańskich baz w Polsce wydatnie wzmaga światowy wyścig zbrojeń. W Polsce tymczasem duma, a media tańczą kankana.

Pułapka w jakiej znalazła się dziś Polska nie wyklucza, iż polscy ‘serdeczni przyjaciele’ będą zmuszeni, na miarę swego potencjału, do militarnego wsparcia swego przyjaciela w następnych wyprawach wojennych celem ustanowienia w świecie amerykańskiej demokracji. Współudziałem w II wojnie w Zatoce Perskiej w 2003 roku ‘o wolność i demokrację’ Polacy z pewnością zasłużyli na takie wyróżnienie i zaufanie. Prawdziwa przyjaźń nie zna ograniczeń. Amerykanie jednak to przecież nie tylko przyjaciele, ale i perfekcyjni handlowcy wyznający zasadę, iż  biznes jest biznes!. Przypomnieli więc, że przyjaźń nie anuluje kosztów jaki Polska musi ponieść. 2 miliardy dolarów ma więc wynosić nasz wkład w budowę stałej bazy wojsk USA. Do tego dochodzi zakup myśliwców F-35 w cenie niemal 100 mln dolarów, zakup najnowszych dronów, droższego skroplonego gazu  itp. Niebezpieczeństwo wynikające z przyjęcia przez Polskę funkcji uzbrojonego amerykańskiego lotniskowca rodzi pytanie czy abstrahując od zasadniczych geostrategicznych wątpliwości – Polskę, bez istotnego uszczerbku dla budżetu polskiej służby zdrowia, infrastruktury, przemysłowych inwestycji, budżetu polskich rodzin, stać na takie wydatki. Słychać odpowiedź, że w obliczu zagrożenia ze strony Moskwy, nie wolno zapominać, że bezpieczeństwo kosztuje, a przecież jest ono dla Polaków bezcenne. Narracja ta wynika nie z przesłanek merytorycznych lecz z głęboko wdrukowanej rusofobii. Każda fobia jest przejawem kompleksu i choroby. Polskie kompleksy to wynik z jednej strony napuszonego bezpodstawnego poczucia wyższości - kabotyńskiej postawy, z drugiej poczucia niższości wynikającego z porównania osiągnięć i możliwości własnych i sąsiadów. Antyrosyjskie fobie są nie tylko chore, są też dla przyszłości Polski groźne. Prowadzą też do zastoju polskiej gospodarki i zubożenia polskich rodzin. Wyłącznie odbudowa normalnych, partnerskich i dobrych stosunków w Federacją Rosyjską w słowiańskim świecie, zerwanych jakże nieodpowiedzialnie i pochopnie przed laty może Polskę wyprowadzić na drogę spokojnego rozwoju.                           











                             









wtorek, 16 kwietnia 2019

Notre Dame płonie!



Płonie katedra Notre Dame! To wstrząsający obraz. Notre Dame to symbol Paryża. Nie tylko! To symbol chrześcijańskiej Europy. Czy dramat Notre Dame zapowiada upadek naszego chrześcijańskiego dziedzictwa? Mam nadzieję, że mimo ziejących pustką europejskich kościołów,    mimo stale postępującej agresywnej laicyzacji – dziedzictwo to nie spłonie wraz ze swoją katedrą. Na przekór złemu losowi pełna odbudowa tej wspaniałej świątyni staje się priorytetem i potrzebą wręcz najpilniejszą. Jest to pożądane i możliwe. Warszawy w roku 1945 już prawie nie było, a jednak dzięki wysiłkowi całego społeczeństwa, na przekór szatańskim planom, mogliśmy w końcu zaśpiewać: Jest Warszawa, po prostu jest (..) Jest Warszawa, na zawsze jest. Miejmy nadzieję, że i paryżanie, i wielu Europejczyków wkrótce będzie mogło (wkrótce a więc za kilka lat) zanucić: Jest znów Notre Dame na zawsze jest!

środa, 6 lutego 2019

Apel Franciszka


Jakiż ten polski świat byłby spokojniejszy, nie tak zakłamany i wojowniczy, prymitywnie antypolski, lichy i służalczy, wymachujący jak dawniej polską szabelką dla obrony obcych interesów, wolny od irracjonalnej fobii antyrosyjskiej i antysemickiej – wrogości wobec „obcego”, wobec bliźnich. Zdrowszy i bezpieczniejszy. Ten nasz polski świat! Byłby, byłby gdyby te nasze „katołyki” zamiast bić brawo i przymilnie kłaniać się Franciszkowi zechcieli choć raz papieża wysłuchać i się Jego posłuchać! Oto dziś, bezpośrednio po wizycie na Półwyspie Arabskim, Franciszek  zwracając się do Polaków powiedział: "Spotkania z ludźmi różnych kontynentów, kultur i religii, podobnie jak to w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, uświadamiają nam jak ważną sprawą dla świata jest pokój, dialog i braterstwo ludzi. Tak, to także do was, katoliccy politycy, mówił papież. On nie potrzebuje pokłonów i braw. Wystarczy ten papieski apel spełnić.  


wtorek, 22 stycznia 2019

Iran i Anglia w operacjach MSZ



Drogi Czytelniku, czy odnotowałeś to niewątpliwie zasługujące na uwagę wydarzenie jakim było polecenie generała Joe Cowboya, którego z wyjątkiem Natana Elejahu, Mykoły Patrosenki i Jasia Kapusty świat nie cierpi? Przypomnę więc, że gen. Cowboy polecił Kapuście podłożenie na istniejącym już polu minowym nowego ładunku wybuchowego. Skądinąd nie było z tym problemu – w świecie powszechnie bowiem  wiadomo, że Kapusta – dowódca naszego  niezwyciężonego plutonu, wobec swego Pana słynie z pruskiego, ślepego posłuszeństwa. I nie bacząc na konsekwencje nawet utraty życia przez członków własnego plutonu już rozpoczął przygotowania do wykonywania tej prowokacyjnej niebezpiecznej misji… Wstałem! To był tylko sen. Ponury i dręczący. Nie dziw się więc, że budząc się z całych sił zakrzyczałem ‘a kysz! a kysz!’. W swojej polskiej naiwności myślałem, że więc ta senna mara, ta szmira upiorna odejdzie w niebyt. Ale to złudzenie. Oto na jawie słyszę, bo na cały świat rozległ się głos JE Sekretarza Stanu naszego wielkiego, jedynego opiekuna, suwerena i hegemona, szlachetnego dziedzica naszej prowincji, który  oznajmił światu, że zlecił nam zorganizowanie konferencji w sprawie przygotowania uderzenia na państwo Persów. Struchlałem! Nie trwało to długo, bowiem wkrótce usłyszałem, że nasz aktualny pan od kontaktów ze światem jak Filip z konopi wyrwał się właśnie przed szereg. Otóż niczym nowy pracownik, który podlizuje się szefowi, w sprawie Brexitu przymila się Anglikom proponując w spornej i newralgicznej kwestii ceł ograniczenie opcji Backstop do 5 lat. Działa więc wbrew uzgodnionym planom i interesom wszystkich pozostałych (nie licząc RP i ZK)  26 państw UE, szczególnie Irlandii dla której kwestia ta ma znaczenie absolutnie podstawowe. Tam, w trosce o interesy Wuja Sama, tu w trosce o interesy „niezmiennie stałego” naszego strategicznego przyjaciela – za to wbrew strategicznym interesom własnym.  Cóż, taki mamy klimat… w polityce!  

poniedziałek, 26 listopada 2018

Okiem seniora


Wojna hybrydowa z Federacją Rosyjską postępuje. Aktualnie w szpicy tego frontu pozostaje, jak wiadomo, wyzwolona z suwerenności już  „amerykańska” Ukraina. Oto wczoraj, a więc w minioną niedzielę nastąpił kolejny krok tej niewypowiedzianej, niebezpiecznej wojny. Na morzu Azowskim w pobliżu Krymu, kilka zuchwałych lub wybranych do wykonania zadań specjalnych ukraińskich jednostek morskich, przekraczając nielegalnie państwową granicę Rosji zmierzało prawdopodobnie  w kierunku Krymu, ignorując w ten sposób wolę Krymian integracji z Rosją i decyzję najwyższych władz Rosji. Jednostki te zlekceważyły polecenia wycofania się poza granice państwa. Pyszałkowata załoga wzmacniana przez Wuja Sama w swej nienawiści i bucie dalej  gorliwie wykonywała polecenia prowokowania Rosji. Została ostrzelana, a jednostki próbujące głębiej wtargnąć na teren Federacji zatrzymane. Zdecydowana akcja rosyjskiej straży granicznej w ochronie swych  granic spotkała się z ostrą reakcją wiernych sojuszników Stanów Zjednoczonych. A w robieniu z białego czarne i odwrotnie wierni sojusznicy są mistrzami. Twierdzą więc, że choć zbliżają się na Ukrainie wybory, to nie potrzeba nakręcania w elektoracie przez Poroszenkę spirali „patriotyzmu”, by wywołać tę prowokację, lecz… to Putin potrzebuje mobilizacji społeczeństwa, więc to prowokacja Putina! Oczywiście, im częściej i mocniej będzie się tę polityczne kłamstwa powielać, tym większa szansa, że się je upowszechni. Jak mawiał nasz znany klasyk i aktualny spec od mediów „ciemny lud wszystko kupi”. Tymczasem agencyjne doniesienia z ostatniej dosłownie chwili potwierdzają, iż w przeddzień wyborów Poroszenko ma swój własny interes w zaostrzaniu sytuacji polityczno-militarnej na Ukrainie. Oto bowiem Poroszenko ogłasza STAN WOJENNY, na razie do 25 stycznia przyszłego roku. W tej sytuacji może się więc okazać, że wybory w ogóle się nie odbędą, a Poroszenko jako gwarant  „niepodległej Ukrainy” - na urzędzie prezydenta musi pozostać.
Tymczasem z godziny na godzinę histeria wywołana przez wiernych sojuszników rozkręca się na całego. Kijów stwierdza, że ze strony rosyjskiej doznał aktu agresji wojskowej w związku z czym zgłasza swoje prawo do „samoobrony”  ogłaszając równocześnie alarm bojowy. Ukraina już żąda utworzenia międzynarodowej koalicji przeciwko Rosji, a w Kijowie pod ambasadą Rosji trwają antyrosyjskie demonstracje. Na dziś w sprawie wydarzeń na morzu Azowskim zwołano posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, a sekretarz generalny NATO Stoltenberg ogłosił na dziś posiedzenie komitetu NATO-Ukraina. Rząd polski nie pozostaje w tyle. Ministerstwo Spraw Zagranicznych już wyraziło stanowcze potępienie „rosyjskiej agresji”, a min.Szczerski stwierdza, że wśród sojuszników rozważyć należy zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Zapewne reszta sojuszników także niebawem dołączy do chóru oburzonych, a ich stopień oburzenia zależeć będzie jedynie od stopnia wierności ich patronowi. Czas pokaże czym histeria ta się skończy. Jednak już dziś widać wyraźnie ich prowokacyjne tło zmierzające co najmniej do podniesienia na wyższy szczebel zimnej wojny i osłabienia Rosji. Oby ta zabawa nie była zabawą pod beczką prochu z zapałkami.    



Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...