Etykiety

czwartek, 1 kwietnia 2021

Chrystus PRZEBÓSTWIONY I POWOŁANY - nie zmartwychwstały!

 

Poniższy tekst jest poprawioną wersją tego samego stanowiska jakie, co do istoty „zmartwychwstania” zaprezentowałem we wpisie z dnia 28 marca 2018 roku pt.Nadchodzi Wielkanoc

Najlepsze Wielkanocne życzenia dla wszystkich moich Szanownych Czytelników. I dla tych,  którym  te coroczne  święta   przypominają   o   Śmigusie-Dyngusie i o kolorowych pisankach, a także życzenia miłych (dla nas świątecznych) dni, a więc dla tych wszystkich, dla których „zmartwych-wstanie” to oksymoron, taki sam, jakby rzec wyszedł z „ suchej wody” lub z „ciemnej jasności”, a więc dla tych, którzy nienawidzą tych dni, gdy miasto zamiera, a  Kościół i kler afiszuje się swymi bogatymi obrzędami. I wreszcie serdeczne życzenia także dla tych wszystkich, dla których Wielkanoc ma stanowić wspomnienie o wydarzeniach sprzed ponad dwóch tysięcy lat.

Zmartwychwstanie to zdarzenie w świecie jedyne, przełomowe o nieprzemijającej, niezwykłej doniosłości. Pomimo tego, stosunek do niego jest dziś i w Polsce i na świecie tak zasadniczo różny. W jednym wypadku oparty  na chrześcijańskiej wierze lub upodobaniu do tradycji. W innym, wyłącznie na przesłankach racjonalnego-oświeceniowego, liberalnego, rzekomo jedynie nowoczesnego rozumowania. Podział wydaje się zasadniczy, ale w świetle elementarnych zasad logicznej poprawności, dokonywany jest przez kryterium wyraźnie słabe. Czyż bowiem dysponujemy wystarczającymi dowodami uprawniającymi do stwierdzenia, że w pełni poprawne, nowoczesne i uprawnione jest stanowisko tylko tej, a nie innej strony? Brak przesłanek, by w godności i szacunku jedna z grup miała prawo i przywilej wyprzedzać inną. Kryterium podziału, choć pozornie zasadne, nie uwzględnia człowieka w jego działaniu. Pomija człowieka w jego stosunku do bliźniego, do drugiego człowieka. Ocenia  stan rzeczy powierzchownie, zaledwie przez kryterium formalne, na podstawie deklarowanej przynależności, pomijając warstwę wzajemnego człowieczeństwa. A czyny ludzkie osadzone wyłącznie na formalnej przynależności rodzić mogą wątpliwości co do celu wyznawanych idei,    nierzadko prowadzą do instrumentalizacji wiary, do patologii.

Wracając do zbliżających się świąt i nie bacząc w tych rozważaniach na tych co przeżywają złość i smutek gdy miasto zamiera (wybaczcie przyjaciele!), gdy chcemy samodzielnie poszukiwać sensu Wielkanocnych Świąt, najpierw nie powinniśmy zapominać, że palemka z gałązek bazi, i koszyczek ze święconką choć tak związane z polską tradycją, z sacrum - to tylko bliski sercu folklor, wcale nie tak ogromnie odległy od ludycznego Śmigusa i innych obrzędowych Wielkanocnych atrakcji. Co zatem ma stanowić istotę obchodzonego corocznie Zmartwychwstania, czyli Świąt Wielkiej Nocy? Każdy chrześcijanin odpowie bez namysłu – właśnie zmartwychwstanie Chrystusa! I doda: Chrystus niewinnie skazany przez Piłata, poddany wymyślnym szykanom, haniebnym upokorzeniom, okrutnemu biczowaniu i torturom, powieszony pośród złoczyńców na krzyżu, po swej męce oddał życie za grzechy całej ludzkości. Zmarły Chrystus zostawił nam wstrząsające dowody Swej męki. Czcimy te dowody pozostawione na Całunie Turyńskim i na Chuście z Oviedo. Po trzech dniach Chrystus zmartwychwstał!  

I właśnie ten ostatni punkt u wielu chrześcijan wywołuje dręczące i zbłąkane nieprzetrawione z powodu swej absolutnej niezwykłości myśli. Wszak zmartwychwstanie to mimo wszystko dla współczesnego racjonalnego człowieka pojęcie tak abstrakcyjne i niedorzeczne zarazem, że jako chrześcijanie często w swym rozumowaniu stajemy bezradni. Zmartwychwstanie ma przecież oznaczać przywrócenie zmarłemu życia. Wprawdzie ewangelista Jan na przykładzie Łazarza przybliżył nam i ukazał, że ludzkość już miała okazję doświadczyć tego fenomenu, gdy ciało zmarłego po czterech dniach spoczywania w grobie odzyskało pełnię życia, jednak dziać się to miało w czasach odległych i wyłącznie za cudownym wstawiennictwem Chrystusa u Boga-Ojca „Jezus wzniósłszy oczy w górę, modlił się; Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał.(..) Po tych słowach zawołał(..) Łazarzu wyjdź z grobu! (..) I wyszedł zmarły (..)I rzekł im: rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść” (J.11,38-44). Nie ulega wątpliwości, że już wówczas wskrzeszenie zmarłego Łazarza wywołać musiało zaskoczenie pospołu z przerażeniem.  Budziło uwielbienie, ale i  lęk. Wydarzenie było przedmiotem rozpraw, a także zachwytu największych artystów świata. Samych tylko dzieł mistrzów pędzla, którzy poświęcili swe prace wskrzeszeniu, czyli zmartwychwstaniu Łazarza było olbrzymia ilość, jak choćby Caravaggio, Rembrandt, van Gogh, Matejko i cała plejada innych. Niestety ewangelista Jan nie wspomina w jakim zdrowiu pozostawał Łazarz po tej cudownej interwencji Chrystusa u Boga-Ojca,  gdzie  Łazarz odszedł, kto mu towarzyszył, wreszcie ile jeszcze lat przeżył.

Jeśli więc zmartwychwstanie rozumieć po prostu jako przywrócenie zmarłemu życia, to wydaje się, iż całkiem zasadnym mogłoby być pytanie o dalszy los samego Jezusa. Wiemy, że Chrystus został złożony w grobie. Ale po trzech dniach ludzi pragnących odwiedzić grób Jezusa spotyka sensacja:  Gdy minął szabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Salome nakupiły wonności, aby namaścić go… Mówiły między sobą: Kto odsunie nam kamień od wejścia do grobu? A gdy spojrzały, zobaczyły, że kamień był już odsunięty…Wszedłszy do grobu ujrzały młodzieńca w białej szacie (..) i przeraziły się bardzo. Lecz on rzekł: Nie trwóżcie się! Szukacie Jezusa Nazareńskiego, ukrzyżowanego. Powstał z martwych, nie ma go tu!”(Mk. 16, 1-6). Zmartwychwstał! czemu zatem nie wiemy co działo się z Jezusem w godzinach gdy powstał z martwych? Kto odsunął kamień zamykający wejście do groty? Gdzie skierował Chrystus swoje pierwsze kroki, gdzie ukrył się przed żołdakami Piłata? Kiedy dokładnie spotkał się ze Swą Matkę, by Ją pocieszyć, okazać że znów żyje? Przez ile lat żył jeszcze i przebywał pośród swych uczniów? Te i podobne pytania, które w wymiarze ludzkim, w kontekście rozważań dotyczących losu „człowieka zmartwychwstałego” wydają się naturalne – w naszym przypadku prowadzą na manowce. Chrystus bowiem zmartwychwstał, ale nie w tym znaczeniu w jakim mówimy o zmartwychwstaniu Łazarza. Jezus, po Swej śmierci nie wrócił, jak Łazarz do Swej dotychczasowej ludzkiej materialnej egzystencji. Jezus został wezwany przez Boga-Ojca do całkowicie nowej rzeczywistości, do nowego istnienia. Nie powrócił do tej samej ludzkiej tożsamości – otrzymał nową ontologiczną jakość, nowy wymiar, którego dostępnymi narzędziami badawczymi nie jesteśmy w stanie poznać. Po śmierci nie został „trzeciego dnia” wskrzeszony do życia w Jerozolimie. Został przez Boga-Ojca POWOŁANY. Został w pełni PRZEBÓSTWIONY. Stał się Drugą Osobą Trójcy Świętej!  

Tak więc w pełni uprawnionym podmiotem boskiej czci i modlitwy jest ten, który żył pośród nas, nasz brat w Swym ludzkim wymiarze i zarazem Bóg, równy w Swej boskości Bogu-Ojcu,   gdy po wydarzeniu, nazywany „zmartwychwstaniem” (dla bliższego, mimo wszystko ogarnięcia wyobraźnią fenomenu „pustego grobu”) został powołany do Ojca. Dziś my wszyscy, potomkowie Łazarza, mamy więc Boga, dla którego człowieczy los w całym swym  wspaniałym, ale i tragicznym wymiarze  był też Jego udziałem. Bóg z autopsji, z własnego życia poznał zakamarki ludzkiego losu. Nie jesteśmy więc zdani na nieznane, nie jesteśmy  rzuceni w kosmos na grę przypadku. To napełnia życie nadzieją i radością. Tej boskiej tajemnicy rozumem nie ogarniemy. Albo w nią wierzymy, bo jesteśmy chrześcijanami, albo odrzucamy tę chrześcijańską prawdę, bowiem jako „nowocześni i oświeceni” racjonaliści ufamy jedynie naszym zmysłom i rozumowi. Radosnego Alleluja! A pozostałym braciom naszym: pogodnego weekendu!    .     

 

wtorek, 23 marca 2021

 ROZMOWA Z NIENARODZONYM

W związku z opublikowaniem mojego wiersza pt. Rozmowa z nienarodzonym w ubieglorocznym listopadowym numerze miesięcznika MOJA RODZINA w nie do końca preferowanej przeze mnie wersji, poniżej zamieszczam autorski tekst tego wiersza. 

                     

 

Rozmowa z nienarodzonym

        

Jeszcze wczoraj byłeś maleńki jak kropelka

brzuch matki zamieniasz powoli w wielki balon;  

przed nami, dziecko, tworzenia długi czas i ból

i wspólny trud porodu.

 

Z gejzeru zmysłówś powstał

w bezpiecznym mej wybranki łonie

– wciąż trwają spory kim jesteś

a ty zatykasz uszy – i jesteś!

 

Stajesz się gotów do startu przemijania;

a na rozpędzonej fudze wszechświata mapie

gotują ci okruszek miejsca. Pokój i zgoda

powoli wraca, znów rozpoznaję słodką

woń fiołków, sensu nabiera każdej ważki praca.

 

Przyjmij więc Panie za ten kolejny cud stawania

wiązkę czerwonych polnych maków

 – za sytość przemijania składam Ci bukiet

 miodem pachnącego dorodnego siana.

 

Teraz już nawet śmiesznie sobie wróżę:

kogucik będzie czy kurka?  Możesz rycerzem być,

żniwiarzem i damą ponad wszystkie panie

byleś wyśpiewał ludziom pokój,

byleś wyśpiewał im kochanie.

 

Wczoraj rozmowę miałem z leśnym ludkiem,

co zamek ma pod borowikiem,

już słyszał – popatrz – twego serca stukot.

Czeka na ciebie, mówi, równa leśna wiara

 i żagli śmiechu łopot.

 

Czardasza zagra ci twa mama wkrótce,

twój ojciec chwyci cię w ramiona w tańcu,

lecz teraz luli mój syneczku,

córeczko moja luli.


piątek, 21 sierpnia 2020

Profesor Walicki nie żyje

 

Profesor Andrzej Walicki nie żyje. W dniu wczorajszym najbliżsi Profesora poinformowali opinię publiczną o Jego śmierci. Światowa nauka historii idei i filozofii poniosła trudną do pogodzenia stratę. Profesor był jednym z twórców słynnej warszawskiej szkoły historyków idei. Uczony prowadził wykłady na kilku uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych i Australii. Był wybitnym znawcą filozofii i kultury rosyjskiej – w dziedzinie tej był niekwestionowanym światowym ekspertem.            

Nie sposób nie wymienić tu takich fundamentalnych dzieł, publikowanych w języku polskim, ale także w języku angielskim, jak  „Osobowość a historia. Studia z dziejów literatury i myśli rosyjskiej" (1959), „W kręgu konserwatywnej utopii” (1964),  „Rosyjska filozofia i myśl społeczna od Oświecenia do marksizmu” (1973), "Między filozofią, religią i polityką. Studia o myśli polskiej epoki romantyzmu"(1983), "Polska, Rosja, marksizm. Studia z dziejów marksizmu i jego recepcji.”(1983), „Spotkania z Miłoszem” (1985) „ Za pracę pt. „Rosja, katolicyzm i sprawa Polska" został nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2003 - znalazł się w finale. Ostatnia książka prof. Walickiego - "O Rosji inaczej" - ukazała się w 2019 roku.

Polskiego patriotę i uczonego profesora Andrzeja Walickiego obok naukowych zainteresowań podstawowych nurtował problem polskiego patriotyzmu, szczególnie po polskich radykalnych przemianach ustrojowych. W serii Idee wydawanych przez Res Publica w pracy „Trzy patriotyzmy” (1991) w lapidarnym skrócie przedstawił historyczny zarys wielorakich koncepcji polskiego patriotyzmu. Autor wyróżniał więc patriotyzm jako wierność narodowej woli rozumianej jako manifestacja zewnętrznej i wewnętrznej suwerenności. Drugą koncepcją zdefiniował jako wierność idei narodowej, którą Polacy dziedziczą po przodkach. Trzecia to rozumienie patriotyzmu jako obrona realistycznie pojmowanego interesu narodowego. Po szczegółowej analizie każdego z tych koncepcji jak przewijała się w polskim myśleniu o patriotyzmie, o polskości – Autor w konkluzji wyraża troskę i apeluje o „nowoczesny realizm polityczny, który aktualny jest również po politycznym zwycięstwie nad komunizmem”.  Niezależność i uczciwość naukowa uczonego nie była mile widziana przez aktualne grupy trzymającą stery polskiego myślenia o polskości, o patriotyzmie. Profesor Andrzej Walicki wybitny, znany w świecie historyk idei i filozof był przez współczesnych post solidarnościowców spychany na margines, pomijany, wręcz skreślany jako wybitny polski naukowiec i strateg politycznych idei.

Zmarły pozostawił po sobie imponujący dorobek ponad 400 prac naukowych, niezależnie od około 20 tytułów oddzielnych książkowych prac. Cześć Jego pamięci!    

niedziela, 19 kwietnia 2020

Getto Warszawskie walczy !


Getto Warszawskie walczy !

Warszawskie getto walczy! 17 kwietnia 1943 roku Żydzi zamknięci w nieludzkich warunkach warszawskiego getta rozpoczęli nierówną walkę z niemieckim barbarzyńcą.  Do walki z oddziałami SS, oddziałami Wehrmachtu i Gestapo stanęli licho uzbrojeni bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego ze świadomością  nieuchronnej katastrofy. 
Militarne realia nie mogły być nieznane. Były oczywiste. A jednak walkę krwawą –  na śmierć i życie podjęto. Celem tego heroicznego, tragicznie przegranego boju była walka o żydowską, ludzką godność, o ludzkie człowieczeństwo.

W diapazonie wielkich wartości cel podjętej przez powstańców walki lokuje ją na miejscu najwyższym. Walcząc o swoją godność – walczyli o godność ludzką moją i twoją,

Cześć Ich pamięci !

sobota, 15 czerwca 2019

Cancan na lotniskowcu



To, że ‘Dobra zmiana’ w sprawach egzystencjalnych dla Narodu systematycznie próbuje  wmówić Polakom, że białe jest czarne, a czarne to białe –  w zasadzie znamy. W krajach autorytarnych gdzie strategiczne cele ma prawo wyznaczać tylko Naczelny Wódz, dostęp do ucha narodu ma prawo mieć tylko wybrana kasta popierająca cele Wodza.                 
Przykłady z niedawnej historii ukazują dramatyczne skutki totalitarnie sprawowanego rządu dusz. W XX wieku najbardziej dobitnym tego przykładem była polityka III Rzeszy. Hitlerowskie Niemcy nie wahały się brutalnie sterować świadomością społeczeństwa. Nieliczne próby niezależnego myślenia były zwalczane niczym najcięższe zbrodnie. Regułą było notoryczne wykorzystywanie narzędzi prawa do wszelkich gier politycznych. Ustawy Norymberskie będące hańbą współczesnego świata stały się wygodnym instrumentem realizacji celów hitlerowskiej władzy. Nie wahano się powołać nawet specjalny resort – ministerstwo propagandy. A jego minister dr Joseph Goebbels  podniósł do rangi reguły obowiązującej w III Rzeszy zasadę: kłam, kłam aż ci uwierzą, a nawet aż ty sam w to uwierzysz! Jedynym obowiązującym kryterium tak spreparowanego i zdeprawionego modelu władzy stała się skuteczność realizacji szaleńczego celu podbicia świata. Pax Germanica umieścił na szczycie swojej  hierarchii rasowej siebie jako ‘rasę panów’ (Übermenschen), zaś w czeluściach  złowieszczego dna umieścił Żydów. W ideologii nazistowskiej dla Żydów zabrakło miejsca, a dla nielicznych, pozostawionych przy życiu Słowian przewidziano rolę niewolników. Totalnie głoszone kłamstwa sączone wówczas do niemieckiej duszy przyniosły rezultat w postaci poparcia przez naród niemiecki zbrodniczej polityki.  Bez wątpienia obok konieczności studiów socjologiczno-politycznych daje to asumpt do przemyśleń nad lichością natury ludzkiej, szczególnie podatnej i łatwo implementującej emocjonalne bodźce negatywne.

Dziś żyjemy w kraju niepodległym. Konstytucja głosi, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym obywateli – demokratycznym państwem prawnym (art. 1 i 2). Czy aby na pewno? Co ma wspólnego z demokracją i wspólnym dobrem polska polityka historyczna i informacyjna sprawowana totalnie przez postsolidarnościowe ekipy w sposób całkowicie arbitralny? Prowadzona bez rzetelnej debaty z narodem, uwzględnia wyłącznie interes polityczny rządzących ugrupowań postsolidarnościowych. Wpływa oczywiście na stan świadomości części społeczeństwa, ale do świadomości tej wsącza jedynie polityczny jad, prawdę wyznawaną i manipulowaną przez siebie, albo traktowaną jedynie jako środek zarządzania. Dziś spośród  środków prowadzenia polityki na naczelne miejsce awansują emocje. Jest to groźne także przez to, że w sensie politycznym jesteśmy raczej narodem młodym, u którego pierwiastek samodzielnego, racjonalnego i strategicznego myślenia bardzo często spychany jest przez łatwo zrozumiałe i przyswajalne myślenie zbudowane na emocjach. Jeden z ojców odzyskanej po zaborach niepodległości określił to gorzką uwagą: „lwią część naszej historii w XIX stuleciu zrobiła młodzież”. Dziś emocje królują zarówno w wewnętrznej walce politycznej postsolidarnościowego obozu, jak również są niestety stałym elementem zewnętrznej polityki państwa. Polska rusofobia to właśnie przykład bezrozumnych, histerycznych fobii, które unoszą się w niczym trujący gaz. Świetnie zrozumiała to młoda polska pisarka Dorota Masłowska, kpiąc z tych fobii w powieści pt. ‘Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną’. Emocje negatywne stają się podstawowym środkiem perswazyjnym. Postsolidarne ekipy korzystają więc z nich i je podsycają. W rezultacie świadomość społeczeństwa jest w znacznym stopniu zamulona, zmanipulowana i spłaszczona, świadomie ukierunkowywana na zaspakajanie przysłowiowej ciepłej wody w kranie.  Zda się nam słyszeć: możemy wam dawać nawet nie jedno ‘500 plus’ (to i tak nie z naszego portfela),  ale na egzystencjalne kwestie dla narodu  monopol dzierżymy my – wyłącznie. Rzetelna debata polityczna jest więc zamknięta. Owszem zdarzają się próby niezależnego myślenia. Wyrażany jest więc zarówno sprzeciw wobec prób podważana wyników II wojny światowej i tworzenia  sprzecznej z prawdą nowej polityki historycznej, jak i wołanie o geostrategiczną refleksję związaną ze szczególnym zagrożeniem dla Polski, wynikającym z położenia naszego kraju na pierwszej linii frontu. Jednak uwagi te zwalczane są natychmiast rzucaniem oszczerstw i gróźb. Lider Dobrej Zmiany nie od dziś  woła, że ten kto domaga się refleksji, walczy o prawdę i wskazuje zagrożenia „nie jest polskim patriotą. Jest albo bardzo niemądry i naiwny, albo realizuje interes Rosji. Nie ma, jak twierdzi, innej możliwości”! Agent Kremla to najczęstszy epitet rzucany w myślących samodzielnie. Pocieszeniem w tej sytuacji jest tylko to, że kłamstwo i obłuda kończy zwykle na śmietniku historii. Jest kwestią czasu kiedy prawda wyzwoli nas z obłudy, kiedy przestaną nas łudzić błyskotki Zachodu i społeczeństwo zrzuci ten niebezpieczny dla narodu czerep pawia i papugi, zakłamania i nieświadomości. Kiedy w pełni zrozumie, że styropianowe  ekipy bez najmniejszego wstydu własny interes przedkładają nad strategiczny interes kraju.

Niebezpieczny nurt tak prowadzonej działalności politycznej widać szczególnie wyraźnie w rewizjonistycznej polityce historycznej. Przykłady wskazują, że polityczny handel można uprawiać nawet na mogiłach naszego Termopile. Do  opinii publicznej ma przebić się więc jako obowiązująca norma pogląd, iż tragiczny Sierpień 44 czcimy nie jako dzień refleksji nad hekatombą  polskich ofiar i pamięci o heroicznym, a wystawionym na oczywistą klęskę bohaterstwie polskich Leonidasów, ale zarazem nieodpowiedzialnością polskich polityków – a jako dzień polskiej chwały, nieomal polskiego zwycięstwa! Również agresywną politykę amerykańskich neokonserwatystów, (niosących narodom ‘amerykańską demokrację’) balansującą pomiędzy wybuchem totalnego światowego konfliktu, a permanentnym kryzysem i regionalnymi amerykańskimi wojnami, mamy brać za politykę zabezpieczającą światowy pokój i bezpieczeństwo. A amerykańskie peany o tym jak to cały świat podziwia Polskę i zapewnienia o niezłomnych uczuciach przyjaźni do Polski pozwoliło ukryć amerykański interes stulecia – realizację za friko własnego strategicznego celu, maksymalnego zbliżenia swoich baz militarnych do granic przeciwnika notabene naruszając paryski układ Rosja-NATO z 1997 roku. Nie mniej, by zachować wszelkie konieczne pozory, polski  ‘przyjaciel’ zagrożony rzekomą rosyjską agresją miał błagać o to, by amerykańskie uzbrojenie i amerykańskie wojsko czym prędzej zasiedliło ‘na stałe’ polskie poligony i by za zasiedlenie polscy podatnicy płacili solidne dolary, zasilając w ten sposób amerykański Departament Obrony. Ta prowokacyjna gra amerykańskich Neokonów, wcale nie była by dla nich tak łatwa, gdyby nie korespondowała, a może nawet nie była zachęcana przez bezrozumne, jadowitą rusofobię ‘polskich przyjaciół’.

Dla obecnej elity nieodróżniającej ogromnie surowego, niekiedy tragicznego okresu ‘utrwalania władzy’, nazywanego okresem stalinowskim,  całe czterdziestolecie po zakończeniu wojny to IV rozbiór Polski i straszna sowiecka okupacja. W tym czasie partyjni sędziowie notorycznie i z lubością skazywali na śmierć bohaterskich żołnierzy wyklętych walczących z sowieckim okupantem o wolną Polskę. Tylko dzięki temu, że Polacy są odważniejsi od ‘ruskich’ zdołaliśmy odzyskać niepodległość i zadzierzgnąć przyjaźń z niezwyciężoną Ameryką oraz odbudować i dziś pielęgnować kwitnącą w Polsce demokrację. Ponieważ Moskwa nadal czyha na nasze terytorium, Stany Zjednoczone dzięki wysiłkowi naszych elit i osobiście prezydenta Dudy stać teraz będą na straży naszego bezpieczeństwa.  Aż trudno uwierzyć, by takie androny wynikały z kompletnego braku elementarnej wiedzy historycznej. Niektóre trolle przypominają jeszcze o dokonywanej przez ‘ruskiego okupanta’ permanentnej kradzieży polskiego majątku (!). Przy tak zbudowanej narracji haniebna likwidacja pomników żołnierzy Armii Czerwonej poległych na polskiej ziemi, żołnierzy dzięki którym uniknęliśmy polskiego holokaustu jest poniekąd logiczna. Dla przykładu, spośród dziesiątków innych przełomowych efektów wysiłku bojowego Armii Czerwonej przypomnę tylko jedną o strategicznym dla nas wymiarze - likwidacja na zawsze nieprzejednanego od pokoleń, zawsze Słowianom wrogiego Ostpreussen. To historyczne wydarzenie dla Polski, osiągnięte w zaciekłych, krwawych bojach z hitlerowską machiną wojenną nigdy niestety nie zostało należycie docenione przez Polskę! Tak zapiekła rusofobia sprzyja agresywnym planom, nawet toczonej w konwencji tzw. zimnej wojny. Nic dziwnego więc, że amerykańskim Neokonom łatwo przyszło osiągnąć pierwszy etap  strategicznego celu zmierzającego do okrążenia i sparaliżowania przeciwnika. Terytorium polskiego ‘przyjaciela’ jako teren  zastępczy amerykańsko-rosyjskiej konfrontacji jest dla amerykańskich przyjaciół idealny. W ten sposób USA mogły by przystąpić nawet do realizacji następnych kroków konfrontacyjnych bez narażania własnego terytorium. Podpisanie przez prezydenta Dudę porozumienia o zwiększonej ilości wojska, o stałym ich stacjonowaniu, o utworzeniu amerykańskich baz w Polsce wydatnie wzmaga światowy wyścig zbrojeń. W Polsce tymczasem duma, a media tańczą kankana.

Pułapka w jakiej znalazła się dziś Polska nie wyklucza, iż polscy ‘serdeczni przyjaciele’ będą zmuszeni, na miarę swego potencjału, do militarnego wsparcia swego przyjaciela w następnych wyprawach wojennych celem ustanowienia w świecie amerykańskiej demokracji. Współudziałem w II wojnie w Zatoce Perskiej w 2003 roku ‘o wolność i demokrację’ Polacy z pewnością zasłużyli na takie wyróżnienie i zaufanie. Prawdziwa przyjaźń nie zna ograniczeń. Amerykanie jednak to przecież nie tylko przyjaciele, ale i perfekcyjni handlowcy wyznający zasadę, iż  biznes jest biznes!. Przypomnieli więc, że przyjaźń nie anuluje kosztów jaki Polska musi ponieść. 2 miliardy dolarów ma więc wynosić nasz wkład w budowę stałej bazy wojsk USA. Do tego dochodzi zakup myśliwców F-35 w cenie niemal 100 mln dolarów, zakup najnowszych dronów, droższego skroplonego gazu  itp. Niebezpieczeństwo wynikające z przyjęcia przez Polskę funkcji uzbrojonego amerykańskiego lotniskowca rodzi pytanie czy abstrahując od zasadniczych geostrategicznych wątpliwości – Polskę, bez istotnego uszczerbku dla budżetu polskiej służby zdrowia, infrastruktury, przemysłowych inwestycji, budżetu polskich rodzin, stać na takie wydatki. Słychać odpowiedź, że w obliczu zagrożenia ze strony Moskwy, nie wolno zapominać, że bezpieczeństwo kosztuje, a przecież jest ono dla Polaków bezcenne. Narracja ta wynika nie z przesłanek merytorycznych lecz z głęboko wdrukowanej rusofobii. Każda fobia jest przejawem kompleksu i choroby. Polskie kompleksy to wynik z jednej strony napuszonego bezpodstawnego poczucia wyższości - kabotyńskiej postawy, z drugiej poczucia niższości wynikającego z porównania osiągnięć i możliwości własnych i sąsiadów. Antyrosyjskie fobie są nie tylko chore, są też dla przyszłości Polski groźne. Prowadzą też do zastoju polskiej gospodarki i zubożenia polskich rodzin. Wyłącznie odbudowa normalnych, partnerskich i dobrych stosunków w Federacją Rosyjską w słowiańskim świecie, zerwanych jakże nieodpowiedzialnie i pochopnie przed laty może Polskę wyprowadzić na drogę spokojnego rozwoju.                           











                             









wtorek, 16 kwietnia 2019

Notre Dame płonie!



Płonie katedra Notre Dame! To wstrząsający obraz. Notre Dame to symbol Paryża. Nie tylko! To symbol chrześcijańskiej Europy. Czy dramat Notre Dame zapowiada upadek naszego chrześcijańskiego dziedzictwa? Mam nadzieję, że mimo ziejących pustką europejskich kościołów,    mimo stale postępującej agresywnej laicyzacji – dziedzictwo to nie spłonie wraz ze swoją katedrą. Na przekór złemu losowi pełna odbudowa tej wspaniałej świątyni staje się priorytetem i potrzebą wręcz najpilniejszą. Jest to pożądane i możliwe. Warszawy w roku 1945 już prawie nie było, a jednak dzięki wysiłkowi całego społeczeństwa, na przekór szatańskim planom, mogliśmy w końcu zaśpiewać: Jest Warszawa, po prostu jest (..) Jest Warszawa, na zawsze jest. Miejmy nadzieję, że i paryżanie, i wielu Europejczyków wkrótce będzie mogło (wkrótce a więc za kilka lat) zanucić: Jest znów Notre Dame na zawsze jest!

środa, 6 lutego 2019

Apel Franciszka


Jakiż ten polski świat byłby spokojniejszy, nie tak zakłamany i wojowniczy, prymitywnie antypolski, lichy i służalczy, wymachujący jak dawniej polską szabelką dla obrony obcych interesów, wolny od irracjonalnej fobii antyrosyjskiej i antysemickiej – wrogości wobec „obcego”, wobec bliźnich. Zdrowszy i bezpieczniejszy. Ten nasz polski świat! Byłby, byłby gdyby te nasze „katołyki” zamiast bić brawo i przymilnie kłaniać się Franciszkowi zechcieli choć raz papieża wysłuchać i się Jego posłuchać! Oto dziś, bezpośrednio po wizycie na Półwyspie Arabskim, Franciszek  zwracając się do Polaków powiedział: "Spotkania z ludźmi różnych kontynentów, kultur i religii, podobnie jak to w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, uświadamiają nam jak ważną sprawą dla świata jest pokój, dialog i braterstwo ludzi. Tak, to także do was, katoliccy politycy, mówił papież. On nie potrzebuje pokłonów i braw. Wystarczy ten papieski apel spełnić.  


Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...