Etykiety

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

80. rocznica

Dnia 19 kwietnia 1943 roku w warszawskiem getcie wybuchlo powstanie. Dla przebywających w nieludzkich warunkach w warszawskim getcie Żydów skazanych na kategorię 'podludzi', zagładę i zapomnienie głównym i przy tym całkowicie realnym celem Powstańców była walka o godność, o człowieczeństwo i o honor. Walka nieuzbrojonych Powstańców z bestialską fabryką śmierci trwała aż do dnia 16 maja 1943 roku.

Ratowali ludzką godność! Chwała bojownikom getta!      

piątek, 25 marca 2022

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

 


Jeszcze niedawno nasz prezydent Andrzej Duda, a w ślad za nim polscy politycy drobniejszego płazu, dalej media i te od ‘kury’ i te od ‘indyka’ na zabój kochały prezydenta Donalda Trumpa. Prezydent Trump zresztą w pełni miłość tę doceniał. Porywającą przemowę wygłosił przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, po którym niemal każdy Polak uznał Trumpa za przyjaciela jakiego dotąd nigdy nie mieliśmy, a niektórzy mieli nawet łzy w oczach. Opisywał szczegółowo jak szlachetny i dzielny polski naród walczył z nazistowskim najeźdźcą, gdzie przebiegała nawet barykada w Alejach. Przyjmował naszego prezydenta hojnie iście po królewsku. Nasza Pierwsza Dama także doznała pełnego uznania i szacunku. Została uznana nawet za bliską osobę amerykańskiej First Lady. Polacy także nie szczędzili Trumpowi hojności. A to w zakupach na których amerykanom zależało, a to w planowaniu stworzenia ‘Fortu Trump’, a to w popieraniu każdej decyzji nawet bez wcześniejszej jakiejkolwiek analizy. W ostatnich wyborach prezydenckich Polacy trzymali kciuki za Trumpem. Nie wierzyliśmy pierwszym, początkowym doniesieniom o tym, że szala zwycięstwa niekoniecznie przechyla się na korzyść naszego faworyta. Prezydent Duda jeszcze bardziej nieufnie podchodził do tych doniesień. Toteż zdecydował zignorować pierwsze wiadomości o zwycięstwie Joe Bidena (skądinąd przecież nieprzejednanego wroga Trumpa) w wyścigu o fotel prezydenta i nie zważając na gorące uczucia jakie żywił do przeciwnika Bidena obligatoryjne gratulacje wysłał Bidenowi dopiero po 43 dniach od zwycięstwa. Zwłoka (wynikająca pewno z gorącej miłości do Trumpa) poddana została krytyce przez polskie media i przez sporą część polskich polityków. Przesłane gratulacje powszechnie nazwano gratulacjami spóźnionymi, czy wręcz kuriozalnymi. Oczywiście zachowanie naszego prezydenta nie mogło nie zostać nie zauważone w USA i przez samego nowego prezydenta. Mimo strategicznego znaczenia dla USA terenu Polski w sporze z Rosją i jej okrążeniu, nasz Duda miał szlaban na spotkanie z politykami St. Zjednoczonych. Długo trwała ta ‘zimna wojna’ i tęgie polskie głowy robiły wszystko, by chłód ten zamienić znów z miłość. Po pierwsze postawiono na obowiązek  nagłego zerwania kontaktów z Trumpem. Ale to było za mało. Dla Dudy, jak dar z jasnego nieba pojawiła się ustawa przeforsowana przez PiS czyli lex-TVN, którą po uchwaleniu przez Sejm i odrzuceniu veta Senatu przekazano prezydentowi do podpisu. Sprawa dotyczyła  dalszej koncesji dla TVN, której właścicielem jest amerykańska f-ma Discovery. Amerykanie nie taili, że są mocno zdenerwowani wizją utraty tego politycznego biznesu. Próbowali naciskać, by ustawa nie weszła w życie. Od strony formalno-prawnej, w moim pojęciu, ustawa nie budziła zastrzeżeń. Ale poza stroną formalno-prawną liczy się zawsze jeszcze interes polityczny, biznesowy, a jak twierdziła opozycja  nawet interes narodowy. Dla prezydenta, bojkotowanego przez władze amerykańskie była to okazja do odwrócenia swego wizerunku jako ‘zabitego’ trumpisty, stworzenia wizerunku nowego, otwartego, odpowiedzialnego i prezydenta nadal oddanego Ameryce (ale już nie Trumpowi).  A więc zapewne po konsultacjach ze stroną amerykańską prez.Duda przekazaną mu do podpisu ustawę wyprodukowaną przez jego własną partię – zawetował. Ten krok prezydenta spotkał się natychmiast z uznaniem Ameryki. Wrota do bezpośrednich kontaktów zostały otwarte. Ale prez. Duda, poza tym, że jest politykiem rozsądnym i odpowiedzialnym jest też człowiekiem z krwi i kości. Jest facetem uczuciowym. I widać to od pewnego czasu wyraźnie. Andrzej Duda znów demonstruje całą gamę swych głębokich uczuć tym razem do prez. Joe Bidena. A Biden, człowiek już leciwy wie dobrze, że w życiu nie ma nic cenniejszego niż gama mocnych uczuć. Można by na koniec rzec: panie Biden, pan nie ma wyboru, pan musi zaufać naszej wspaniałej Irenie Santor, która głosi –  ‘każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza, wszystkie dawne usuwa w cień’.  

piątek, 31 grudnia 2021

Na Sylwestra pandemiia opuściła kraj

  •  Historyczna decyzja polskiego rządu. Zważywszy na wyjątkową niechęć i odrazę demonstrowaną wielokrotnie przez wirusa SARS-CoV-2 do wspólnego gromadnego świętowania zarówno w pomieszczeniach zamkniętych, jak i w otwartej przestrzni - rząd po głębokiej analizie podjął słuszną decyzję o zawieszeniu pandemii podczas Sylwestra w Polsce. Skoro wirus z wszelkich masowych imprez rozrywkowych ucieka, to nakazuje to naszemu rządowi dokonanie rewizji dotychczasowych decyzji w tym przedmiocie. Jest to bez wątpienia decyzja historyczna, świadcząca o wielkiej odwadze i mądrości polskiego rządu. Krytykom (których zawsze nie brakuje) rząd wkrótce przypomni, że zaraz po hucznej, należnej Polakom zabawie pandemia powraca, w związku z czym Polacy będą musieli być poddani ostrej segregacji sanitarnej. Podobno jest projekt, aby po wspaniałym (należnym!) Sylwestrze wprowadzić wzorem innych wiodących krajów obowiązek wyszczepienia powszechnego, o co apelował Naczelnik państwa i zakazać wyjścia z domów każdemu, kto nie wylegitymuje się paszportem covidowym. Jest też projekt aby osoby zmuszone do domowej kwarantanny miały obowiązek stałego zakrywania ust i nosa - kategorycznie i stale - nawet w toalecie. Zapewne odważna decyzja rządu przejdzie do chlubnej karty poczynań Dobrej Zmiany.

sobota, 25 grudnia 2021

Pójdźmy wszyscy do stajenki

 Drodzy moi wierni czytelnicy, pozwólcie, że zamiast życzeń prześlę nam wszystkim kolędę, którą razem zaśpiewamy:

Pójdźmy wszyscy do stajenki
Do Jezusa i Panienki
Powitajmy Maleńkiego
I Maryję, matkę Jego
Powitajmy Maleńkiego
I Maryję, matkę Jego
Witaj, Jezu ukochany
Od Patriarchów czekany
Od Proroków ogłoszony
Od narodów upragniony
Od Proroków ogłoszony
Od narodów upragniony
Witaj, Dziecineczko w żłobie
Wyznajemy Boga w Tobie
Coś się narodził tej nocy
Boś nas wyrwał z czarta mocy
Coś się narodził tej nocy
Boś nas wyrwał z czarta mocy

piątek, 26 listopada 2021

Jeszcze słowo o grze Bruce Liu

 W uzupełnieniu ostatniego wpisu dotyczącego pochwały sposobu odtworzenia Marsza żałobnego Fryderyka Chopina przez zwycięzcę konkursu uznałem, że warto jednak wspomnieć o moich  subiektywnych odczuciach które uprzednio pominąłem. Otóż dla mojej wrażliwości muzycznej, w pierwszej części utworu ciemny galop zmierzający do nieuchronnego końca - lepiej gdyby był wykonywany o ułamek sekundy szybciej, po to aby ten galop, ta jego nieuchronność została lepiej wyeksponowana. A druga uwaga, znów wynikająca z bardzo subiektywnego odbioru utworu, to zbyt oszczędne oddzielenie ciszą części gwałtownej, ciemnej, tragicznej, granej w forte i w grave, od zaskakującego Trio des-dur tj. części ściszonej, lirycznej, delikatnej, niemal optymistycznej chwalącej piękno życia. Cisza moim zdaniem powinna zostać wyraźniej ukazana. Ma oddzielać gwałtowną, tragiczną część od pogodnej, wręcz sielankowej części i wyraźnie to pokazać. W utworze cisza stoi. I ona też śpiewa i gra. Wreszcie ostatnia część utworu – finał. Artysta jest w swoim żywiole. Gra finał wspaniale. Ten szalejący wicher nad mogiłą Liu odtworzył perfekcyjnie. Brawo!

Powyższe uwagi nie kwestionują ogólnej oceny przepięknej gry młodego Bruce Liu, który zasłużył na zwycięstwo.     

wtorek, 9 listopada 2021

Wspaniały Bruce Liu

 Bruce Liu

Miałem ostatnio okazję na spokojnie posłuchać na youtube szeregu konkursowych nagrań. Więc tylko dwa słowa. Sypię głowę popiołem. Bruce (Xiaoyu)  Liu był fantastyczny, a jego Sonata b-mol op.35, a w niej Marsz żałobny jest wzorem wzorów. Wykonanie godne mistrza. Może więc lepiej muzyki słuchać w ciszy i skupieniu. Usłyszy się więcej!     

sobota, 23 października 2021

XVIII Międzynarodowy Konkurs im. Fryderyka Chopina zakończony

 Wyjątkowy poziom, wyjatkowe kontrowersje

To był konkurs wyjątkowy. Taka ilość nadzwyczaj artystycznie utalentowanej młodzieży nie zdarzała się bodaj na żadnym tego typu konkursie. Wielki sukces chopinowskiej muzyki i polskich organizatorów. Chwała im! Wysyp wspaniałych młodych artystów. Wysoki poziom uczestników czuło się od początku, od pierwszego etapu. Już na porannej sesji pierwszego dnia I etapu konkursu  swą zasługującą na pełną aprobatę interpretację muzyki Chopina przedstawił nam polski pianista Kamil Pacholec, który okazał się późniejszym finalistą. A na sesji wieczornej tego dnia wystąpił Hao Rao, także późniejszy finalista. . Przez nadzwyczaj wysoki poziom konkursu Jury miało najpewniej nie lada kłopot komu musi podziękować za udział  już po III etapie, a więc ilu pianistów zagra w finale i jaką ustalić kolejność pośród laureatów. Do finału dopuszczono dwoje pianistów ponad przewidzianą regulaminem ilość. W finale zagrało 12 osób. Wynik ostateczny często budzi dyskusje a nawet protesty. Mimo wszystko sądzę, że nikogo to nie powinno zanadto dziwić. De gustibus non est disputandum.  Wytworzone przez artystę dzieło nawet elektroniczną wagą czy zwykłym cyrklem nie zmierzymy. A nasze poczucie piękna nie jest jeszcze w pełni poddane obróbce, jednej zunifikowanej ocenie. Myślę, że odbiór piękna idzie często blisko całej osobowości słuchacza lub widza. Widać to też w ocenie jury, szczególnie pod  wodzą prof. Popowej-Zydroń. Przypuszczać należy, że większość jurorów (ale na pewno nie wszyscy) abstrahując od technicznej doskonałości, ceni u pianistów nade wszystko błyskotliwość, żywiołowość, własny osobisty odbiór tekstu utworu, pewną nawet zapalczywość w rozumieniu Chopina. Te cechy perfekcyjnie zaprezentował zwycięzca konkursu Kanadyjczyk Bruce (Xiaoyu) Liu. Ciekawe, że Liu, mimo, że zgodnie z kolejnością alfabetyczną winien prezentować się pomiędzy innymi pianistami we wszystkich etapach występował prawie zawsze jako kandydat ostatni (przejaw jego niedoceniania przez organizatorów, czy profetyczna prognoza wskazująca przyszłego zwycięzcę?). Tak, czy inaczej 24 letni Bruce Liu był wspaniały. To uczeń dr honoris causa bydgoskiej akademii muzycznej Dang Thai Sona zwycięzcy konkursu chopinowskiego w roku 1980  i juror obecnego i trzech poprzednich konkursów. Całkiem inne rozumienie muzyki Chopina zaprezentowała m.in. 26 letnia Aimi Kobayashi finalistka poprzedniego XVII konkursu z 2015 roku. Dla mojej muzycznej wrażliwości Aimi Kobayashi była niedoścignionym mistrzem cudownej lirycznej frazy chopinowskiej. Artystka o nadzwyczajnej wrażliwości, delikatna, subtelna. Jej wykonanie przenosiło odbiorcę wprost do głębi chopinowskich olśnień, tęsknot, cierpień i miłosnych wzruszeń. W Jej wykonaniu romantyzm Chopina osiągał szczyt doskonałości. Jej czwarte ex aequo z Jakubem Kuszlikiem miejsce w konkursie jest w moim odczuciu krzywdą zadaną Jej w Warszawie podczas konkursu, na który przepojona miłością do Chopina zjawiła się po raz drugi. A być może jest to krzywda nie jedyna. No cóż nam pozostaje: de gustibus non est…

    

Biden rezygnuje

Prezydent Biden został zmuszony do rezygnacji w obliczu klęski jaką Partia Demokratyczna mogłaby ponieść gdyby niesprawny mentalnie Biden na...